Jak NIE szyć spodni? Opowieść o joggersach za złotówkę

Zaczęło się jak zwykle niewinnie. Między pracą a pracą przejeżdżałam nieopodal jednego z ulubionych SH. Nieopatrznie skierowałam swój wzrok na witrynę, gdzie hasło „wszystko za 1 zł” przyspieszyło akcję mojego znudzonego codziennością serca. Wykonując manewry godne Krzysia Hołowczyca, wjechałam, zaparkowałam, przygotowałam na walkę przy koszach i poszłam. Wyszłam po chwili, bez widocznych ran zewnętrznych, dziękując w duchu za 3 złote wygrzebane z czeluści portfela, który nie nosi w sobie zazwyczaj gotówki. Wśród zdobyczy, niesionych dumnie w jednorazówce wielokrotnego użytku, była ona – poszwa, która miała przed sobą drugie, piękne i dostatnie życie.

Przypominająca wyglądem jeans, miała zostać kombinezonem. Ale ponieważ szycie spodni wciąż jest moim słabym punktem (może to ja mam dziwną figurę?), doszłam do wniosku: najpierw dół, a potem góra, w przypadku powodzenia pierwszej części przedsięwzięca. Poległam. Także pośmiejmy się razem :)

JAK NIE SZYĆ SPODNI. JEDNOOSOBOWY DRAMAT W 5 AKTACH

Akt 1 – wykrój

Oczywiście postanowiłam skorzystać z gotowego wykroju, ze sprawdzonego nieraz Papavero, pobrałam 38, bo tak mi z tabeli rozmiarów wyszło. I tu nastąpiło potknięcie pierwsze – nie porównałam wymiarów wydrukowanego szablonu z moimi obwodami. Wydawały mi się duże, jak je kroiłam, ale to co otrzymałam po zszyciu oscylowało między workiem na ziemniami a zarzuconym luźno prześcieradłem. Tak więc pamiętaj – zanim dotkniesz nożyczek, centymetr w dłoń i sprawdzamy podstawowe obwody (biodra, talia, biust).

Akt 2 – poprawki „na oko”

Bo jak już za duże, to dobrze by jakoś zwęzić. Na szczęście fason dość luźny, więc wystarczyło przejechać zewnętrznę i wewnętrzne szwy nogawek. Tak na kilka centymetrów, bo komu by się chciało biegać ze szpilkami po domu. Więc zwęziłam, zmierzyłam i się znów zaskoczyłam. Tym razem w drugą stronę. Lekcja druga – wszelkie poprawki dokładnie zaznaczamy. Tymbardziej zanim obetniemy nadmiar materiału.

Akt 3 – zmienianie koncepcji w trakcie szycia

Jak już zwęziłam i okazało się, że moje smukłe inaczej biodra ledwo co się mieszczą, trzeba było wprowadzać plan ratunkowy – kieszenie. Na szczęście do tych tutaj prucia nie było za dużo. Ale pamiętajcie – lepiej dobrze zaplanować, niż potem tracić czas i energię na kolejne, nowe pomysły.

Akt 4 – długość długości nierówna

By nie marnować materiału, warto też zmierzyć końcową długość. Dlaczego? Większość wykrojów jest przygotowana na konkretny wzrost, np. 168 cm. Przy moim wzroście (164 cm),  wyszło mi 10 cm zmarnowanego materiału. Gdybym zmierzyła wcześniej, oszczędziłabym sobie dodatkowych 20 minut pracy.

Akt 5 – bagatelizowanie oznaczeń wykroju

Dzięki temu pasek z tyłu wszyłam odwrotnie. A trzeba było tylko trochę bardziej się skupić i pilnować nacinków, które są na wykroju. Nie są dziełem przypadku czy efektem znudzenia autora („a co tam! Porobię trochę kreseczek, niech będzie ciekawiej!”). Warto nie zapominać o nich w trakcie krojenia i szycia.

Tak więc oto one, moja chodząca nauczka. Na pewno nie będą kurzyć się na dnie szafy, będą idealne na wiosenne posiedzenia w piaskownicy. Zostało mi tylko wciągnąć gumę w pasek i wciąż zastanawiam się, czy jednak nie wstawić zamka, by ułatwić wkładanie i zdejmowanie. Kombinezon na razie pozostaje na liście marzeń do uszycia :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Recykling roku, czyli jak ze starych jeansów uszyć całkiem nowe + darmowy wykrój spodni dziecięcych do pobrania

Mam takie miejsce w moim pokoju szyciowym, w którym kumulują się rzeczy „do przerobienia”. Począwszy od szalików, poprzez nieudane zakupy w sh, skończywszy na nienoszonych ubraniach M. Miejsce pełne niespodzianek i zaskoczeń. Znalazłam ostatnio nowy wykrój na chłopięce spodnie i stare jeansy M. – przypadek? Nie sądzę! :)

Zdjęć niestety nie zrobiłam, bo nie wróżyłam temu przedsięwzięciu jakichkolwiek sukcesów. Sz(ż)ycie znów mnie zaskoczyło. Więc liczę na Waszą wyobraźnię.

Zanim przystąpimy do szycia jeansu, koniecznie użyj igły do tego celu (np. 110). Niech Cię ręka Boska chroni przed pomysłem szycia jakąś cieńszą igłą. Szkoda maszyny i Twoich nerwów. Do tego, jeśli bawimy się w recykling, nasze pierwotne ubranie musimy uprać, wyprasować i rozpruć, w stopniu jakim jest to możliwe – mi zależało na kilku oryginalnych szwach. Ważne jest, aby przy krojeniu materiał leżał idealnie płasko, inaczej mogą wyjść cuda i dziwy.

Jako, że miałam spory zapas materiału, rozcięłam szwy boczne i wewnętrzne nogwek, obciełam pasek, uważając by nie naruszyć kieszeni – zaplanowałam ich ponowne wykorzystanie. Użyłam tego wykroju w wersji regular, który z czystym sercem i sumieniem mogę polecić. Sprawdzając co chwilę symetrię wycięlam część przednią i tylną spodni. Zmniejszyłam worki kieszeni.

Zszyłam po kolei, rozprasowałam. Na przodzie, używając nitki do jeansu, naszyłam imitację rozporka.

Po krótkiej przymiarce (model spał, więc musiały mi wystarczyć aktualne spodnie zainteresowanego) okazało się, że są za długie. Znając jednak tempo wzrostu mojego dziecka postanowiałam nie skracać, tylko podłożyć nogawki.

Zamiast jeansowego paska (po co się tak męczyć w sobotę o 21?) z bluzy, którą znalazłam przy spodniach (kolejny przypadek?) wycięłam ściągacz i przyszyłam do spodni. Do tego guma i voila! Spodnie gotowe.

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Plany ubraniowe na sezon jesienno-zimowy – darmowe wykroje do pobrania!

Magia nowego fotela, deszczowa pogoda i podziębione dziecko w domu nie sprzyja siedzeniu przy maszynie w mojej oazie ciszy i spokoju. Czujemy się dzisiaj tak:

Ale nie próżnuję, planuję i szukam, więc pokażę Wam moje pomysły na poskromienie jesienno-zimowej garderoby.

Do podstawowych jeansów i ciepłego swetra zawsze przyda się ciekawa bluzka – koniecznie wzorzysta. Fason do wyboru, do koloru: podstawowy t-shirt, z obniżonym ramieniem lub z dużą zakładką z przodu. Na bazie tych wykroi możesz szaleć, szczególnie dwa pierwsze są u mnie w ciągłym użyciu – po odpowiednim przedłużeniu w prosty sposób będą sukienką :)

Do tego koniecznie bluza, z ciepłym szerokim golofowym kołnierzem, idealna dla takich zmarźlaków jak ja!

Z dołami niestety nie poszaleję. Z racji pracy i trybu życia jeansy i dresy są podstawą mojej szafy. Wpadł mi kiedyś jednak wykrój, który nie daje o sobie zapomnieć: uwielbiam ten fason spodni! Zdaję sobie sprawę, że jest to kwestia gustu, ale o takowych podobno się nie dyskutuje. Choć ja zawsze jestem otwarta na dyskusję :)

A że „coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta’ i ciężarówka Coca-coli krąży już po internetowej przestrzeni, trzeba zatroszczyć się o jakąś sukienkę. Wybór padł na ten model, który już uszyty czeka na zdjęcia. Do tego niezawodny basic, może uda się wyrobić do końca grudnia?

Na deser zeszłoroczna duma i owoc wzdychań kilku osób, czyli ciepły płaszcz z kapturem. Moja wersja ma podszewkę z polaru, dzięki czemu dzielnie wypełnia swe zadanie w największe zawieje śnieżne (że nie było zimy w tamty roku? A śnieg był? To była i zima) :)

A Wy macie swoje typy na tę (jakże nie uroczą) porę roku? Jeśli macie ciekawe wykroje podzielcie się, razem oswoimy zimę! :)

Plan niewypał i prezent dla bąbla DIY

Miałam plan. Ambitny, ale możliwy do zrealizowania, żeby co najmniej raz w tygodniu publikować. Plan planem, życie życiem. Także tego… jestem :)

Dziś pokażę Wam jak łatwo i przyjemnie obdarować kogoś małego, kto jeszcze imienia nie ma, ale niedługo już będzie z nami (kochana mamo wspomnianego członka rodziny, wybacz falstart) :)

Spodenki powstały tym sposobem, jako produkt uboczny spódnicy ze spodni. Uff, trochę zakręcone, ale prawdziwe.

DSC_2075DSC_2072DSC_2071

Żeby młody osobnik miał do czego się przytulać i co ślinić w pierwszych miesiącach swojego życia, dostanie jeszcze małe, miękkie służby ratunkowe. Kto pamięta, gdzie pojawiła się już ta bawełna? Tak, tak, wyprawka przedszkolna Bunia! :)

DSC_2081DSC_2088

Wystarczy wyciąć nadrukowany kształt, z odpowiednim zapasem na szwy, złożyć z materiałem, który będzie robił nam za tło, prawymi stronami do siebie. Zszywamy, wywracamy, wypełniamy kulka silikonową, ręcznie zszywamy otwór. Ta dam! Mam jeszcze chęć na krokodyle z tej bluzy, a w ogóle to ja czekam na jakąś dziewczynkę w rodzinie :)

DSC_2085 DSC_2094

Recykling domowy, czyli późnowiosenne porządki

Na wiosenne porządki nigdy nie jest za późno. Kwiecień i maj są zbyt piękne, by spędzać je na sprzątaniu. Od czerwca to już nawet nie ma co myśleć o takich przyziemnościach, trzeba ładować słoneczne akumulatory niezbędne do funkcjonowania od września. A że nic nie poprawia mi humoru w szarobury jesienny wieczór tak jak robienie prania (tak, wiem…. ale pytałam psychologa spotkanego przypadkiem, mieści się to w normie psychicznej), a pralka akurat padła…. Przewertowałam kilka stosów, zadając sobie fundamentalne pytania życiowe: „czy ta bawełna mogła sprać się aż o 3 rozmiary?”, „jak głęboką depresję miałam podczas tych zakupów?” czy „really?!”. Tak więc po segregacji przeplatanej westchenieniami utworzyłam stos zatytułowany: do przerobienia. W dalszym ciągu udowadniam, że da się oszczędzić w życiu szyjąc samemu (pisałam o tym tutaj). Ciekawi?

IMG_20160929_095226

Dowód nr 1

Za małe spodnie dresowe. Do tego w kolorze, który potęguje uczucie pogrubienia. Myślalam i wymyśliłam. Ta dam! Spódnica dresowa! Pełno ich w każdej sieciówce, czyli muszą być modne :) Jak to zrobić?

DSC_2026

Ustalamy długość. Obcinamy z zachowaniem 4 cm zapasu na podłożenie. Rozcinamy szew wewnętrzny spodni i układamy na płasko wycięciami kroku na boki. Ścinamy „rogi”, spinamy, zszywamy, zabezpieczając szew przed strzępieniem się. Roprasowujemy, obrzucamy zygzakiem dół i podwijamy na prawą stronę. Przyszywamy ręcznie na szwach podłożenie. Ważne, by wykończenie dołu było elastyczne, przy wąskiej spódnicy jest to kwestia życia i śmierci :)

DSC_2054

Dowód nr 2

Sukienka z dzianiny. Kupiona wieki temu, założona raz.

IMG_20160929_132136

Powstały z niej spodnie do spania dla Bunia! Dokładny przepis znajdziecie tutaj. Piżam nigdy dość :) Na dodatek uszycie ich nie zajmuje więcej niż godzinę, więc jest to idealny pomysł dla początkujących.

DSC_2114