Wiosenna spódnica z kieszeniami – jak ją uszyć na podstawie własnego wykroju? Tutorial szycia

Dobra, dobra, kto ma już narysowany wykrój na spódnicę? Bez wstępnych historii i nudnawych opowieści – idziemy szyć! :)

Krojenie

Według przygotowanego wcześniej wykroju, kroimy następujące części:

  • tył
  • przód
  • spodnia część kieszeni 2x
  • wierzchnia część kieszeni 2x
  • pasek 2x (o długości 1/2 szerokości bioder + dodany luz i wysokości równej szerokości gumy)

Dodajemy 1 cm z każdej strony zapasu na szwy.

Szycie

1. Zaczynamy od kieszeni. Układamy spodnią i wierzchnią część kieszeni prawą stroną do siebie i zszywamy wzdłuż zaznaczonych na czerwono linii:

 2. Worek kieszeni łączymy z przodem. Układamy wzdłuż wycięcia kieszeni prawymi stronami do siebie i zszywamy:

 3. Odwracamy na prawą stronę i rozprasowujemy. Stębnujemy:

4. Zszywamy boki. Przygotowujemy pasek: składamy na pół i prasujemy. Zszywamy szwy boczne paska, zostawiając otwór na wciągnięcie gumki.

5. Pasek łączymy ze spódnicą. Rozprasowujemy. Podkładamy dół spódnicy na ok. 0,5 cm. Wciągamy gumkę, zszywamy otwór.

I mamy gotową spódnicę. Tak bardzo tęsknie za wiosną, że od razu spod żelazka musiałam ją zmierzyć, żeby poczuć kilmat. A potem spojrzałam za okno (na te zaspy krzyczące: zima, zima, zima!) i swoje uda (błagające o jogging!) i euforyczny nastrój runął :)

Tak więc kolejne zdjęcia już w świetle dziennym, z detalami i na neutralnym gruncie :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Wiosenna spódnica z kieszeniami – jak zrobić własny wykrój?

Co to byl tydzień! :) Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że im więcej mam na głowie, tym więcej udaje mi się zrobić. Ale o dysponowaniu czasem napiszę Wam kiedy indziej, gdy sama już osiągnę jakiś wyższy pułap, podejrzewam że zejdzie się to z przyjściem wiosny. Bo ja już na tą wiosnę czekam tak strasznie niecierpliwie, tak jak nasz pies czeka, że mu coś pod stół spadnie. Albo jak ta moja biedna paprotka od teściowej smętnie wygląda wody. Albo listwy w salonie, co już rok próbują się same kupić i zamontować…..

Do rzeczy. Postanowiłam umilić sobie czekanie na wiosnę szyciem spódnicy, a może nawet dwóch. Na fali poczucia, że już tylko dziecięce rzeczy tworzę, powstał nawet własny pomysł. Spódnica w zamyśle jest bardziej dziewczęca/codzienna, ale na koniec powiem jak zmodyfikować wykrój, by stała się wersja wyjściową. Także papier i linijka w dłoń, jedziemy! :)

Dla uproszczenia spójrzcie najpierw na schemat i przyspieszoną wersję wydarzeń:

A teraz wersja pełna

Zanim przystąpimy do pracy zdejmujemy mierzymy obwód bioder i długość spódnicy.

1. Obwód bioder dzielimy na pół. Dodajemy trochę luzu (10 cm jest niezbędnym minimum, by swobodnie wsunąć ręce w kieszenie – dużo zależy od materiału, na końcu do tego wrócimy). Rysujemy prostokąt o takiej szerokości i wysokości równej długości spódnicy. Zakładamy oddzielnie doszyty pasek z gumką, więc uwzględniamy to podczas pomiaru, odejmując kilka cm (ten wymiar pokrywa się z szerokością użytej gumy).

2. Modelujemy linię dołu. Dzięki temu (i kieszeniom, o których za chwilę) nasza spódnica nabierze dziewczęcego ducha. Im większa amplituda zaokrąglenia, tym większe wycięcia na udach, więc bez szaleństw ;)

3. Tył mamy gotowy. Teraz powtarzamy poprzednie czynności albo kopiujemy powstałą część, z której wymodelujemy przód.

4. Na szablonie przodu rysujemy zarys kieszeni bocznych. I tutaj celowo nie podałam konkretnych wytycznych, bowiem wiele zależy od: naszego rozmiaru, upodobań (ja np. lubię bardziej „pionowe” kiesznie), materiału, itp. Dlatego uruchamiamy wyobraźnie i konfrontujemy to z rozmiarem naszej dłoni, bo głupio zrobić kieszeń, w którą nie zmieści się dłoń, powiem z doświadczenia….. :) Odcinamy według zaznaczonych linii.

5. Odcięte kieszenie układamy na papierze i dorysowujemy worek kieszeni. Na tyle duży, by nic się z niego nie wysypywało, jeśli zaplanujemy coś w tych kieszeniach nosić, i na tyle mały, by nie wysuwał się potem spod spódnicy. Potrzebujemy dwie części, które widzicie na schemacie.

Dwa słowa o modyfikacjach:

- jeśli marzy Ci się wersja bardziej elegancka, zrezygnuj z zaokrąglenia dołu i zarys kieszeni bocznych poprowadź linią prostą, a nie łukiem. Dodatkowo zamiast gumki w pasie, możesz zrobić pasek i wszyć zamek błyskawiczny,

- im więcej luzu dodasz w biodrach, tym więcej materiału zbierze się w pasie. Dlatego jeśli masz zamiar użyć grubszej tkaniny, nie przesadzaj z luzem, bo spódnica będzie po prostu niewygodna. Ale my szyjemy wersję wiosenną, więc:

- weź pod uwagę także rozciągliwość materiału, którą możesz sprawdzić „namacalnie”. Jeśli jest mało elastyczna, dodaj więcej luzu. Jeśli jest mocno elastyczna, masz trochę większy margines bezpieczeństwa przy późniejszym noszeniu,

- warto zrobić sobie wersję testową, zwłaszcza jak masz przepiękny materiał, który upatrzyłaś dawno, odczekał swoje nabierając mocy sprawczej i teraz jest już niedostępny :) Stare prześcieradło, poszwa, kawałek tkaniny w okropnym kolorze – i do dzieła. Dzięki temu unikniesz wpadki i wyłapiesz ewentualne poprawki.

Ta dam! Mamy wykrój :) Jutro tutorial szycia, bądźcie w kontakcie obserwując stronę FB

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Recykling domowy, czyli późnowiosenne porządki

Na wiosenne porządki nigdy nie jest za późno. Kwiecień i maj są zbyt piękne, by spędzać je na sprzątaniu. Od czerwca to już nawet nie ma co myśleć o takich przyziemnościach, trzeba ładować słoneczne akumulatory niezbędne do funkcjonowania od września. A że nic nie poprawia mi humoru w szarobury jesienny wieczór tak jak robienie prania (tak, wiem…. ale pytałam psychologa spotkanego przypadkiem, mieści się to w normie psychicznej), a pralka akurat padła…. Przewertowałam kilka stosów, zadając sobie fundamentalne pytania życiowe: „czy ta bawełna mogła sprać się aż o 3 rozmiary?”, „jak głęboką depresję miałam podczas tych zakupów?” czy „really?!”. Tak więc po segregacji przeplatanej westchenieniami utworzyłam stos zatytułowany: do przerobienia. W dalszym ciągu udowadniam, że da się oszczędzić w życiu szyjąc samemu (pisałam o tym tutaj). Ciekawi?

IMG_20160929_095226

Dowód nr 1

Za małe spodnie dresowe. Do tego w kolorze, który potęguje uczucie pogrubienia. Myślalam i wymyśliłam. Ta dam! Spódnica dresowa! Pełno ich w każdej sieciówce, czyli muszą być modne :) Jak to zrobić?

DSC_2026

Ustalamy długość. Obcinamy z zachowaniem 4 cm zapasu na podłożenie. Rozcinamy szew wewnętrzny spodni i układamy na płasko wycięciami kroku na boki. Ścinamy „rogi”, spinamy, zszywamy, zabezpieczając szew przed strzępieniem się. Roprasowujemy, obrzucamy zygzakiem dół i podwijamy na prawą stronę. Przyszywamy ręcznie na szwach podłożenie. Ważne, by wykończenie dołu było elastyczne, przy wąskiej spódnicy jest to kwestia życia i śmierci :)

DSC_2054

Dowód nr 2

Sukienka z dzianiny. Kupiona wieki temu, założona raz.

IMG_20160929_132136

Powstały z niej spodnie do spania dla Bunia! Dokładny przepis znajdziecie tutaj. Piżam nigdy dość :) Na dodatek uszycie ich nie zajmuje więcej niż godzinę, więc jest to idealny pomysł dla początkujących.

DSC_2114