Wyprawka przedszkolna DIY, cz. III – pościel i worek na kapcie

Dziś ostatnia część wyprawki przedszkolnej, a w niej podstawowy ekwipunek: pościel i worek na kapcie. Najprostsze na świecie, każda mama i nie tylko mama da sobie radę. A więc po kolei.

Kołderka/kocyk

Dlugo zastanawiałam się, zarówno nad wymiarem, jak i materiałami. Z racji, że w naszym przedszkolu są składane leżaki, zdecydowałam się na rozmiar 200×80 cm, tak by móc się położyć i przykryć. Dla większych dzieci można zaszaleć i pójść na 250 cm. Zastanawiałam się na wszyciem ociepliny, ale prawda jest taka, że w przedszklach jest ciepło. Niezależnie od pory roku, temperatura jest trochę wyższa niż ta pokojowa. Tak więc stanęło na bawełnie i dresówce, bez żadnego wkładu. Wystarczy dwa kawałki materiału złożyć prawymi stronami do siebie i zszyć, pamiętając o zostawieniu otworu na wywinięcie, który potem estestycznie zszywamy. Ta dam, mamy kocyk.

DSCF0584DSCF0564

Poduszka

Nie wierzę, że mój syn będzie spał snem sprawiedliwego, dlatego postanowiłam wykorzystać poduszkę z łóżeczka niemowlęcego. Aby uszyć poszewkę wystarczy nam materiał o kształcie prostokąta o wymiarach: wysokość poduszki na podwójną długość poduszki powiększoną o zapas ok. 20-25 cm. Ładnie wykańczamy krótsze brzegi, składamy na gotowo i zszywamy. 10 min i gotowe :)

Worek na kapcie

Skoro poszło nam tak sprawnie, to starczy jeszcze czasu i chęci na worek na kapcie. Wycinamy 2 prostokąty o wymiarach 37×29 cm oraz prostokąt o wymiarach 37×34 cm, z jakiegoś mocniejszego materiału, tak by dno worka było wytrzymałe. Do tego niewielki kawałek materiału podklejony flizeliną na aplikację i 2 m sznurka bawełnianego.

DSCF0492

Zszywamy ze sobą główne części worka. Rozprasowujemy i stębnujemy.

DSCF0495 DSCF0501

Wycinamy aplikację. Przypinamy szpilkami i przyszywamy.

DSCF0508 DSCF0509

Zazwyczaj wykorzystuje się do tego gęsto ustawiony ścieg zygzak, ale postanowiłam zaszaleć podwójną stębnówką. I wtedy przebudził się Bunio i nastąpiła zmiana warunków oświetlenia :)

DSCF0518

Worek składamy na pół, prawą stroną do środka. Pilnujemy, żeby szwy łączące materiały nie rozjechały się. Zszywamy, zostawiając 5 cm, rozprasowujemy dokładnie.

DSCF0526 DSCF0530

Zaprasowujemy 3 cm od góry – miejsce na wciągnięcie sznurka.

DSCF0533

Stębnujemy 2 cm od góry i z pomocą agrafki wciągamy z obu stron sznurki.

DSCF0545DSCF0554

Gotowe! :)

DSCF0546DSCF0552

Jak oszczędzić w życiu na szyciu?

Szycie to generalnie drogie hobby. Jeśli policzyć koszt maszyny, materiałów, dodatków – okazuje się, że ubranie kupione w sieciówce jest tańsze niż uszyte własnoręcznie. Da się jednak obniżyć pewne koszty, tak by szycie było przyjemnością, również dla portfela.

1. Zaprzyjaźnij się z scond hand’ami. Naprawdę! Niezależnie, jak bardzie źle kojarzą ci się tego typu miejsca, zazwyczaj dzisiejsze przybytki odzieży używanej odchodzą już od stereotypu ciemnej nory ze specyficznym zapachem. A upolować można wiele. Zdarzało mi się szyć z obrusów, zasłon, prześcieradeł. Bunio regularnie jest odbarowywany spodniami i bluzami z przeszytych męskich egzemplarzy. Jeśli mam porównać cenowo – pół metra dresówki to wydatek około 15-20 zł, a duża męska bluza w sh kosztuje mnie 2 zł. I co jest moim największym żalem – często bawełna „z drugiej ręki” jest lepsza jakościowo niż ta sklepowa. A nic nie boli bardziej, niż wyrzucenie czegoś, nad czym się napracowałeś/aś tylko z powodu zniszczenia materiału po kilku praniach. A jak się nie cos nie uda, nie wzbudza to aż tyle smutku, co przy nowym materiale.

Ostatnio upolowałam nową poszwę na kołdrę i cienką, bawełnianą zasłonę na poszewki na poduszki – całe 4 zł (ceny gotowych kompletów to prawie 20-krotność tej kwoty), a radość i samozadowolenie trwało cały weekend :)

2. Przerabiaj!!! Jeśli masz szafę – na pewno masz ubrania, których z jakiś powodów nie nosisz. Zasada jest prosta, jeśli nie nałożyłaś czegoś przez ostatnie dwa lata (pomijając ubrania okolicznościowe), to marne szanse że będziesz jeszcze to nosić. Warto poszperać – nagle ze spodni dzwonów mogą powstać modne od kilku sezonów rurki. Albo mężowa bluza po zwężeniu okazuje się super dresówką dla ciebie. Swetry mogą stać się szalikiem-kominem lub rękawiczkami. Ze starych t-shirtów możesz uszyć coś dla młodego pokolenia. Możliwości są nieograniczone.

Przykład: narzuta ze starych jeansów (wiem, że wszyscy zwrócą uwagę na najpiękniejsze dzieci na świecie, a nie na to, co leży pod ich pupkami), która wyjęła mi kiedyś cały tydzień z kalendarza :)

IMG_20160204_134943[1]

3. Recykling opłaci się wszystkim. Wiesz, dlaczego koszulki w sieciówkach kosztują 19,90, jeśli metr takiej tkaniny kosztuje w sklepie 15 zł? Pomjając kwestię redukcji kosztów w produkcji hurtowej, dodając transport, robociznę, zysk dla producenta, utrzymanie sklepu, pracowników… Made in Taiwan, China czy Bangladesz oznacza, że noszona przez Ciebie koszulka jest tworzona przez osobę, która żyje na skraju ubóstwa, za stawki, które dla Europejczyków, nie starczyłyby nawet na jedzenie.

Wiem, że ani ty, ani ja nie zmienimy całego świata. Jednak nie chcę dokładać mojej cegiełki do tego procederu. I nie trafia do mnie argument, że przeze mnie jakaś pani na dalekim wschodzie straci pracę i nie będzie miała z czego utrzymać rodziny… Dlatego też jestem zwolennikiem recyklingu, zwłaszcza ubraniowego. Z powodów ekonomicznych i politycznych. Przy okazji może zostawimy trochę mniej wysypisk śmieci kolejnym pokoleniom.

IMG_20160306_234833[1]

A wy jakie macie sposoby na racjonalne finansowo szycie? :)