Bluzka dziecięca z aplikacją królika DIY – tutorial + wykrój do pobrania

Po tych wszystkich wirusach i bakteriach, ochoczo goszczących w naszym domu w ostatnim czasie, w końcu udało się wrócić do normalności. Gdy szyłam bluzę z dinozaurami, Bunio zażyczył sobie jeszcze jedną z królikiem. Więc usiedliśmy i razem zrobiliśmy projekt. A mi zostało wykonanie :)

Krojenie

Na samą aplikację potrzebujemy dosłownie ścinków tkanin. Użyłam bawełny w różnych kolorach. Kroimy wg schematu do pobrania, nie dodając zapasu na szwy:

królik aplikacja

Skrojone elementy podklejamy flizeliną. Jest to niezbędne – bez usztywnienia nasza aplikacja nie będzie wyglądać estetycznie.

A jeśli potrzebujecie wykroju na bluzkę, zajrzyjcie TUTAJ - znajdziecie wykrój do pobrania i przejrzystą instrukcję szycia. Jedyne co mogę dodać odnośnie rękawa – najpierw zszywamy szew, a dopiero potem wykańczamy brzeg.

Szycie

Za zrobienie aplikacji bierzemy się przed zszyciem szwów bocznych. Na materiale układamy wycięte części i zabezpieczamy szpilkami. Przyszywamy w kolejności: ciało, uszy, na końcu głowa. Możemy zrobić to maszynowo, gęsto ustawionym zygzakiem lub ręcznie, np. ściegiem drabinkowym. Ja wybrałam drugą opcję z racji chwilowej awarii maszny.

Teraz możemy dokończyć szycie bluzki. Na koniec wyszywamy ręcznie oczy i nosek dla królika. Bądź króliczki :)

Doszłam do etapu, gdy nasz syn podziękował mi za uszytą rzecz. Prawie rozpłakałam się ze szczęścia :) Dodatkowo szczęście zostało powiększone faktem, że jest to pierwsza rzecz uszyta na moim nowym overlocku, z którym poznajemy się coraz bliżej :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Recykling domowy, czyli późnowiosenne porządki

Na wiosenne porządki nigdy nie jest za późno. Kwiecień i maj są zbyt piękne, by spędzać je na sprzątaniu. Od czerwca to już nawet nie ma co myśleć o takich przyziemnościach, trzeba ładować słoneczne akumulatory niezbędne do funkcjonowania od września. A że nic nie poprawia mi humoru w szarobury jesienny wieczór tak jak robienie prania (tak, wiem…. ale pytałam psychologa spotkanego przypadkiem, mieści się to w normie psychicznej), a pralka akurat padła…. Przewertowałam kilka stosów, zadając sobie fundamentalne pytania życiowe: „czy ta bawełna mogła sprać się aż o 3 rozmiary?”, „jak głęboką depresję miałam podczas tych zakupów?” czy „really?!”. Tak więc po segregacji przeplatanej westchenieniami utworzyłam stos zatytułowany: do przerobienia. W dalszym ciągu udowadniam, że da się oszczędzić w życiu szyjąc samemu (pisałam o tym tutaj). Ciekawi?

IMG_20160929_095226

Dowód nr 1

Za małe spodnie dresowe. Do tego w kolorze, który potęguje uczucie pogrubienia. Myślalam i wymyśliłam. Ta dam! Spódnica dresowa! Pełno ich w każdej sieciówce, czyli muszą być modne :) Jak to zrobić?

DSC_2026

Ustalamy długość. Obcinamy z zachowaniem 4 cm zapasu na podłożenie. Rozcinamy szew wewnętrzny spodni i układamy na płasko wycięciami kroku na boki. Ścinamy „rogi”, spinamy, zszywamy, zabezpieczając szew przed strzępieniem się. Roprasowujemy, obrzucamy zygzakiem dół i podwijamy na prawą stronę. Przyszywamy ręcznie na szwach podłożenie. Ważne, by wykończenie dołu było elastyczne, przy wąskiej spódnicy jest to kwestia życia i śmierci :)

DSC_2054

Dowód nr 2

Sukienka z dzianiny. Kupiona wieki temu, założona raz.

IMG_20160929_132136

Powstały z niej spodnie do spania dla Bunia! Dokładny przepis znajdziecie tutaj. Piżam nigdy dość :) Na dodatek uszycie ich nie zajmuje więcej niż godzinę, więc jest to idealny pomysł dla początkujących.

DSC_2114

Wyprawka przedszkolna DIY, cz. I – piżama

Eh, lipiec przemknął niepostrzeżenie. Podobnie będzie z sierpniem, a po nim nastanie dzień próby. Gdy okaże się, gdzie cała moja odwaga i opanowanie znajdzie się, gdy Bunio zostanie za drzwiami przedszkola. I pójdzie mój mały w tłum, bez mojego czujnego oka pilnującego, czy mu ktoś przypadkiem przykrości nie chce zrobić. Albo czy on, wiedziony instyktem zbuntowanego dwulatka, nie będzie chciał bronić swojego kawałka podłogi w sposób fizyczny. Tak, wiem, wszyscy to przeżywają. Ja nie wiem jak to zrobić.

W geście oswajania się (no i oswajania Bunia), przygotowujemy wyprawkę przedszkolną już teraz. Na pierwszy ogień idzie piżamka, chociaż nie wierzę, że w naszym przypadku będzie miała zastosowanie praktyczne :)

DSCF0459 DSCF0461

Spodnie uszyłam w najprostszy możliwy sposób, który pokazywałam kiedyś tutaj (jest to jeden z pierwszych wpisów na blogu!). Na dodatek są z odzysku – życie straciła dla nich tysięczna czarna koszulka pracowa M. Skróciłam tylko trochę długość kroku, by były mniej „wiszące”. W pasie cienka gumka, wszysta w spoób haniebny, ale tak to jest jak się kombinuje za mocno, więc Wam nawet nie pokazuję z bliska ;)

DSCF0449 DSCF0442 DSCF0439

Bluzka powstała identycznie jak w przepisie na body, z pomocą wykroju Papavero - dostajemy piękny gotowy do wydrukowania, darmowy szablon. Tylko brać i szyć. Postanowiłam zostawić „podkręcony” dół, który obrzuciłam ściegiem owerlokowym. Podkrój szyi i rękawy wykończyłam w ulubiony sposób, a z boku znalazł się wóz strażacki, najukochańszy pojazd Bunia :)

DSCF0436 DSCF0430 DSCF0425

Tak więc mamy i nie tylko mamy, pogrążone w smutku kończących się wakacji i wizji oddania naszych skarbów pod obce skrzydła, siadajcie do maszyn i twórzcie. Można co któryś szew uronić łzę, jest to (przynajmniej dla mnie) jak najbardziej zrozumiałe.

DSCF0452

Śledźcie nasze poczynania, albowiem niedługo kolejne części wyprawki przedszkolnej! :)

Sweet dreams, my love

Ach, jak oni pięknie spali. Moi mężczyźni zdrzemnęli się trochę, a mnie chwyciła wena. Wydostawszy się spod koca, tak by nie obudzić śpiących królewiczów postanowiłam działać.

IMG_20160123_140509[1]

Stworzyłam synkowi piżamkę. Korzystając ze sprawdzonych źródeł i dużego t-shirta zakupionego w SH za całe 1 zł, powstał dwuczęściowy „garnitur nocny” (ochrzcił go tak M. na wieść, że będę go prasować, co w jego mniemaniu jest szaleństwem i ostatecznym potwierdzeniem mojego perfekcjonizmu).

IMG_20160206_200846[1]

Góra to przerobiona lekko moja ulubiona forma z Papavero na koszulkę dziecięcą + kołnierzyk z jakiegoś wykroju z Burdy. Spodnie powstały „na oko”, odwzorowane na gotowym egzemplarzu. Jedynym elementem ozdobnym jest kieszonka z filcowym wąsem.

IMG_20160206_201116[1]

A moim dzielnym zmaganiom najczęściej towarzyszy druga przedstawicielka płci pięknej w naszym domu. Proszę Państwa, oto Mela, najszybsza na całym osiedlu, zawsze gotowa coś zjeść, pasjonatka noszenia i ukrywania kapci:

IMG_20160206_200922[1]