Szyciowe prezenty na Dzień Matki – 10 pomysłów DIY

Maj. Miesiąc zapachu kwitnącego bzu, długiego weekendowego lenistwa oraz Dnia Matki. Te trzy wartości budują we mnie radosną atmosferę, która utrzymuje się aż do czerwcowego widma wakacji. W tym roku wszystko jest jednak na opak. Za oknem paranoje pogodowe, bzu nie widać, a tymbardziej nie czuć, bo dopiero co wylazłam z kilkutygodniowego zapalenia zatok. Został mi tylko Dzień Matki. Tak więc daję sobie i Wam czas, na przygotowanie prezentu, który nadrobi braki odpowiednich dla maja temperatur. Do dzieła! :)

1. Piórnik, który może być też kosmetyczką – dla mamy roztargnionej, która wiecznie szuka w czeluściach torby długopisu lub tuszu do rzęs.

2. Okładka na książkę, terminarz lub Biblię - dla mamy czytającej lub pracującej według napiętego harmonogramu (zawsze to przyjemniej umawiać klientów z ładnym terminarzem)

3. Pokrowiec na matę do ćwiczeń - dla mamy mówiącej o ćwiczeniach i aktywności fizycznej. Poleca się z matą i karnetem na siłownię lub do klubu fitness. Najlepiej w parze ze sobą :)

4. Nerka - dla każdej mamy, niezależnie od wieku. Przyda się na spacerze w kierunku siłowni (patrz punkt wyżej) :)

5. Bawełniana torba na zakupy - dla mamy shoppingowej, polującej na okazje, która zawsze ma pod ręką najnowszą gazetkę promocyjną z supermarketów w promieniu 50 kilometrów.

6. Rękawice kuchenne - dla mamy, która relaksuje się w kuchni.

7. Plecione podkładki pod kubki - dla mamy-kawoszki lub wyznawczyni idei „tea time”. Bo każdy zasługuje na wypicie ciepłej kawy!

8. Pleciony dywan – dla mamy, która przekazała Ci w genach dużo cierpliwości.

9. Baleriny domowe - dla mamy o zimnych stopach.

10. Baleriny domowe – druga wersja - dla mamy o zimnych stopach, która w tamtym roku dostała egzemplarz z punktu wyżej.

Czasu jest jeszcze sporo, więc przemyśl sprawę i zrób swojej mamie prezent. Taki wykonany samodzielnie cieszy podwójnie: wykonawcę i obdarowanego. A na pewno ociepli atmosferę, nadrabiając tegoroczne anomalie pogodowe!

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Dzień Matki w kapciach. DIY + wykrój na domowe baleriny do ściągnięcia.

Niewiele wiem na temat obchodzenia Dnia Matki ze strony matki, albowiem będzie to pierwszy mój dzień. A że dziecię dopiero 2-letnie, to na cuda nie liczę, będę szcześliwa, jak da mi pospać tego dnia do 8 :) Ale hola, hola, przecież też jest druga strona i swoją mamę mam. Mamę, której zawsze zimno („Karol, gdzieś znowu jest przeciąg!!!!”), więc z myślą o niej powstały cieplutkie baleriny domowe.

Temat kapci jest już znany, powstała kiedyś konstrukcja oraz przepis szycia pewnych pantofli domowych, który stosuję do dzisiaj – sprawdza się w wersji zimowej. A na porę letnią proponuję gotowy wykrój do ściągnięcia, także nie trzeba się męczyć już z samodzielnym rysowaniem. Są w rozmiarze 38 (w zależności od rozciągliwości użytych materiałów i rozbieżności pomiarów rozmiar może się wahać od 37 do 39), także ewentualne zmiany rozmiaru zostawiam już Wam, ambitnym i twórczym czytelnikom.

baleriny cz. A

baleriny cz. B

Krojenie:

  • część A: 2x z podwójnie złożonego materiału wierzchniego (u mnie gruba bawełna z Ikei, która wystąpiła m.in. tutaj) oraz 2x podwójnie złożonego wkładu (w mojej wersji polar)
  • część B: 2x z wkładu (polar) i 2x z wytrzymałego materiału na podeszwę (może być eko skóra, jeans; użyłam materiału technicznego z roboczych spodni M.)

IMG_20160516_133213[1]

Szycie:

Zszywamy tylne boki części A w obu warstwach. Rozprasowujemy.

IMG_20160516_133232[1]

Spinamy ze sobą obie warstwy prawymi stronami do siebie i zszywamy razem.

IMG_20160516_133302[1] IMG_20160516_133315[1]

Rozprasowujemy i stębnujemy ok. 0,5 cm przy krawędzi (leniwie pominęłam ten krok, co widać na zdjęciach, dlatego nie popełniajcie moich błędów kroczenia na skróty). Nacinamy delikatnie materiał w „zagłebieniu”, by po wywinięciu na prawą stronę ładnie się ułożył.

IMG_20160516_133333[1] IMG_20160516_133351[1]

Gotową część A spinamy gęsto szpilkami z wkładem części B. Zszywamy zygzakiem, żeby ułatwić sobie sprawę.

IMG_20160516_133443[1] IMG_20160516_133502[1]

Na to układamy podeszwę, prawą stroną do wewnątrz i zszywamy stębnówką, zostawiając ok. 5 cm otworu do wywinięcia.

IMG_20160516_133526[1] IMG_20160516_133543[1]

Odwracamy na drugą stronę i rozprasowujemy. Otwór zszywamy ręcznie. Dla chętnych – doszywamy kokardki z tasiemki.

IMG_20160516_133557[1] IMG_20160516_133617[1]

No i to by było na tyle. Proste? Za pierwszym razem może się wydawać nie za bardzo, ale uwierzcie mi, że 2 para będzie już perfekcyjna! :)

Edit: Mamita przysłała zdjęcie :)

13339631_588260134674549_4710064707041342528_n

Jak uszyć kapcie na ciężki dzień – tutorial, cz. II

Mimo iż dzień dzisiejszy do ciężkich nie należy, bo niedziela naprawdę zrobiła się piękna. Ale zanim znów nastanie poniedziałek postanowiłam maksymalnie szyciowo wykorzystać weekend, a pierwsze w kolejce były dziś zapowiadane kapcie. A więc do dzieła! :)

Bierzemy przygotowany przez nas wcześniej wykrój. Wybieramy materiał wierzchni (u mnie kremowy) oraz wewnętrzny (niebieskie kotwice). Kroimy wszystkie części wykroju podwójnie, z każdego materiału. Warto na podeszwie zaznaczyć środek pięty i środek przodu (mniej więcej między 1 a 2 drugim palcem stopy), lekko nacinając prostopadle materiał – czyli tzw. „nacinki”.

DSC_0205

Szycie zaczniemy od części tylnej naszego obuwia domowego – tak będę elegancko nazywać kapcie :) Zszywamy ze sobą złożone prawymi stronami do środka, obrzucanie brzegów nie jest konieczne.

DSC_0208

Na środkową część tego elementu przyszyjemy gumkę, tak by kapcie nie zsuwały nam się z pięt.

DSC_0210

Rozprasowujemy, możemy przestębnować górną krawędź, by gumka ładnie się ułożyła:

DSC_0212

Teraz zajmiemy się górną częścią kapcia. Najważniejsze, by odowiednio ułożyć elementy: najpierw (prawą stroną do góry) wewnętrzna część, na to gotowy już tył:

DSC_0215

Na to układamy wierzchnią część (lewą stroną materiału do góry), spinamy i zszywamy.

DSC_0217

Odwracamy, rozprasowujemy, stębnujemy.

DSC_0218

Został nam ostatni etap, za którym osobiście nie przepadam :) Do przygotowanej części dopinamy wewnętrzną podeszwę – spinamy gęsto szpilkami i przyszywamy zygzakiem, tak by wszystko trzymało się kupy :) Warto zacząć spinanie od środka tyłu (nacinek na wysokości pięty) i równomiernie przechodzić do przodu, tak by lekki nadmiar materiału górnej części spiąć na środku przodu (drugi nacinek):

DSC_0222 DSC_0225 DSC_0228

DSC_0230W tym momencie „nakładamy” drugą podeszwę (prawą stroną materiału do środka kapcia) i zszywamy wszystko w jedną całość, pamietając o zostawieniu małego otworu na wywinięcie (ok. 4 cm).  DSC_0232 DSC_0234

Wywijamy, rozprasowujemy. Dla mojej własnej wygody przestrzeń między podeszwami wypełniłam wkładem z kulki silikonowej, tak by miękko się chodziło :) Zszywamy otwór.

DSC_0237

I tak oto naszym oczom ukazuje się gotowy egzemplarz eleganckiego obuwia domowego. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie doszła do wniosku, że jednak kotwice podoba mi się bardziej, więc lewa strona stała się prawą ;)

DSC_0236 DSC_0245 DSC_0248

A tak dla porównania wyglądają moje wcześniejsze kapcie – ulubienice mojego psa :)

DSC_0252

Jest to wersja „podstawową”, mamy jeszcze kilka opcji:

- w sezonie jesienno-zimowym dobrze sprawdza się ciepła dzianina lub polar,

- na podeszwę można wykorzystać bardziej „odporny” na zużycie materiał, np. eko-skóra, skóra, gruby jeans. Sprawdza się pikówka z ociepliną, taka jaką wstawia się do kurtek zimowych.

Jeśli podoba wam się pomysł, macie jakieś uwagi lub coś was zastanowiło, zostawcie ślad po sobie w komentarzach :)

Jak uszyć kapcie na ciężki dzień – tutorial, cz. I – wykrój

Dzisiejszy dzień pobił wszystkie pozostałe na głowę. Ale nie ma co rozpamiętywać, do roboty! Dziś będzie o kapciach, rzeczy niezwykle przydatnej, zwłaszcza jak ma się psa, który lubi wyładowywać swoje emocje na moich biednych „cichobiegach”. Zacznę od początku, czyli jak przygotować wykrój.

Potrzebne nam będą:

  • buty o kształcie podeszwy zbliżonym do kształtu stopy,
  • 2 kartki papieru (może być z odzysku),
  • centymetr,
  • coś do pisania.

1. Odrysowujemy kształt podeszwy buta na papierze. Dobrze wybrać obuwie dość dobrze „przylegające” do stopy. Wycinamy – mamy pierwszy element wykroju, podeszwę.

20150520_112017 20150520_112155

2. Zaznaczamy na naszej „stópce” jak głęboka ma być górna część kapci i na tej wysokości przykładamy kartę papieru.

20150520_112349

Na tej wysokości mierzymy wysokość naszej stopy, czyli przeprowadzamy centymetr od zaznaczonego punktu, dalej ściśle nad stopą, do drugiego zaznaczonego punktu. Dzięki temu dopasujemy wykrój do naszego rozmiaru. Wymiar ten (u mnie 15 cm) zaznaczamy na papierze:

20150520_112601

3. Od zaznaczonych punktów i szczytu naszej wyciętej stópki przeprowadzamy zaokrąglone linie, które utworzą górną część wykroju:

20150520_112733

I tak mamy już 2 główne części:

20150520_112920

4. Popracujemy nad tyłem. Mierzymy wysokość naszej pięty – w butach typu baleriny itp. mamy ułatwione zadanie:

20150520_113146

Dodatkowo na wyciętej stópce mierzymy obwód od zaznaczonych wcześniej punktów, ale w drugą stronę, tzn. długość tyłu (u mnie 32 cm, dzielimy na 2 = 16 cm). Zaznaczamy te wymiary na papierze i łączymy ze sobą linią, która będzie „ścinać” delikatnie tył wykroju:

20150520_113316

5. Otrzymaliśmy 3 części wykroju: podeszwę, górę i tył.

20150520_114310

Gdy połączymy je ze sobą otrzymujemy coś takiego:

20150520_114105 20150520_114050

Za parę dni będzie przepis szycia. Co myślicie o takim pomyśle? Miło mi będzie jak zostawicie po sobie ślad :)