Jak nie zniechęcić się do szycia? 4 najczęstsze problemy z maszyną i gotowe rozwiązania!

Obserwując ruch na grupach szyciowych na znanym portalu społecznościowym, można zauważyć, że często problemy „maszynowe” odbierają całą radość szycia. Mnóstwo frustracji i nerwów pożerają łamiące się igły i zrywające się nici. Po pierwszym poście „maszynowym”, dzisiaj przygotowałam małą ściągawkę z najczęściej szycia problemami. Zapisz lub zapamiętaj :)

thought-2123970_960_720

1. MASZYNA POMIJA ŚCIEGI
- igła jest tępa lub wygięta – zmień igłę na nową,
- nici są źle nawleczone, od początku nawlecz obie nici, możesz posiłkować się instrukcją,
- igła jest źle dobrana do rodzaju materiału, zwłaszcza jeśli chcesz szyć dresówkę czy jersey igłą, która nie jest przeznaczona do tego rodzaju materiału.

2. IGŁA PĘKA
- źle dobrany rozmiar igły, zwłaszcza jeśli igła jest za cienka w stosunku do grubości materiału,
- igła jest wygięta i trafia w płytkę ściegową,
- materiał nie przesuwa się swobodnie pod stopką, np. w sytuacji gdy ciągniemy materiał.

3. ZRYWA SIĘ NIĆ GÓRNA
- nici są źle nawleczone, należy jeszcze raz nawlec maszynę,
- nić górna jest zbyt mocno nawleczona - pokombinuj z regulacją ustawienia naprężenia nici,
- źle dobrany rozmiar igły – zmień igłę.

4. ZRYWA SIĘ NIĆ DOLNA
- źle nawleczony bębenek powoduje, że nić nie pracuje swobodnie – jeszcze raz nawlecz bębenek: wyjmij szpulkę, sprawdź jej poprawne nawleczenie, włóż w sposób zgodny z instrukcją,
- bębenek lub czółenko są brudne (miejsce, w którym umiejscowiony jest bębenek), należy wyjąć bębenek i wyczyścić czółenko z kłaczków za pomocą pędzelka.

Pamiętaj, by w chwili kryzysu, odetchnąć i zaprzyjaźnić się z instrukcją obsługi swojej maszyny. Wypróbuj wspomnianych wyżej sposobów. A jeśli problem nie mija możesz zasięgnąć rady w grupie Park maszyn, gdzie sama nieraz znalazłam rozwiązanie maszynowego problemu.

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Overlock – za i przeciw, czyli czy w ogóle warto?

Postanowiłam sobie, że na temat przydatności overlocka wypowiem się dopiero po jakimś czasie. Gdy się poznamy bliżej i wzajemnie wyrobimy o sobie zdanie. Tak więc dzisiaj opowiem Wam o naszej wspólnej drodze, czyli czy w ogóle warto, jeśli szyjesz tylko dla siebie, inwestować w ten sprzęt?

DSC_0518

Szyję głównie dla siebie i swoich bliskich. Dorobiłam się własnego pokoju do szycia, dzięki czemu mam trochę łatwiej – nie muszę za każdym razem rozkładać i składać swojego szyciowego kramu. Kilka miesięcy temu nie myślałam jakoś poważnie o zakupie overlocka, ściegi elastyczne w mojej Juki wystarczały mi zupełnie, dlatego decyzję odkładałam na później, kiedy już Bunio będzie starszy, a czasu na szycie więcej (buahahahahaha!!!) :)  Ale zrządzenie losu i przyjazne dusze sprawiły, że pojawiły się środki finansowe, więc postanowiłam zaryzykować. Zakupiłam Singera, dostępnego jakiś czas temu w jednym z dyskontów i zaczęłam szyć. Pierwsze wątpliwości pojawiły się, gdy szew wcale nie przypominał tego z obrazka, a nitka dolnego chwytacza wciąż wyskakiwała z przeznaczonego jej miejsca. Ale trochę praktyki, cierpliwości i czasu sam na sam z instrukcją – wszystko zaczęło działać mniej więcej tak, jak powinno. Podsumowując kilka miesięcy życia z overlockiem, zebrałam dla Was nasuwające się argumenty.

Argumenty za:

  • estetyczne wykończenie szwów wewnętrznych (wcale nie zajmuje to więcej czasu, jak wydawało mi się na początku),
  • szybsze szycie dzianin i dresówki, większa funkcjonalność uszytych rzeczy (ścieg overlocka jest elastyczny i mocny),
  • możliwość nauczenia się czegoś nowego i szycia w sposób bardziej profesjonalny.

Argumenty przeciw:

  • potrzeba więcej blatu roboczego – co dwie maszyny, to nie jedna,
  • dodatkowe koszta (nici, igły),
  • na początku pochłania trochę czasu i wymaga cierpliwości, zanim nauczysz się np. regulacji naprężenia nici czy nawlekania. Jednak przestudiowanie instrukcji zazwyczaj skutecznie pomaga rozwiązać problemy.

Tak więc jeśli jesteś dziś w miejscu, gdzie zastanawiasz się na overlockiem – powiem Ci, że warto zainwestować te kilka złotych. Nawet jeśli szyjesz tylko dla przyjemności. Chociaż sama jestem fanką maszyn Juki, nie zdecydowałam się na ich overlock ze względu na cenę, która idzie w tym przypadku w parze ze świetną jakością i wybrałam wyjście najtańsze. Czy słusznie – czas pokaże, bowiem opinii na temat mojego Singera jest mnóstwo, łącznie z teoriami spiskowymi, jakoby producent miał wypuścić gorszą jakościowo partię w cenie dyskontowej. Jednak nie żałuję i mam poczucie, że jeszcze wiele przede mną do odkrycia.

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Jeden wykrój – 4 możliwości. O modyfikacjach gotowego szablonu

Obserwując fora szyciowe, co raz padają pytania o modelowanie gotowych form. Z drugiej strony: wymarzyłam sobie coś, skąd wziąć wykrój. A czasem naprawdę niewiele trzeba – wystarczy podstawowy szablon, na podstawie którego możemy otrzymać pożądany efekt.

DSC_0557

Także dzisiaj będzie o tym, jak z jednego wykroju można uszyć 2 różne bluzy, sukienkę i lekki płaszczyk. W wersji dziecięcej, bo takie było akurat zapotrzebowanie, ale podstawowe zasady są uniwersalne, również w szyciu dla dorosłych.

Baza: wykrój na bluzę z kapturem z rękawem raglanowym, z bloga Brindille & Twing (polecam również wykrój na podstawowy t-shirt!)

1. Bluza z zamkiem bez kieszeni

Wystarczyło skroić przód z oddzielnych części, z zapasem na zamek (ok. 1,5 cm). Uszyłam  pod koniec ubiegłego lata, dopiero teraz jest w użytku i jeszcze trochę z niego nie wyjdzie :)

DSC_0563

2. Bluza bez kaptura

Pojawiła się niedawno i wzbudziła trochę entuzjazmu, szczególnie u Bunia :) Zamiast kaptura zrobiłam szerszą plisę ze skosu.

DSC_0569

3. Sukienka

Powstała z okazji wyszywania resztek zapasów. Chciałam nadać jej linię A, dlatego poszerzyłam wykrój od wycięcia pach i zaokrągliłam dół. Zamiast kaptura – lamówka z tego samego materiału. Z racji, że szyłam z materiału nierozciągliwego, a wykrój dedykowany jest dla dzianin, w jednym ze szwów zostawiłam kilku centymetrowe pęknięcie, zapinane na guziczek. Dodatkowo kieszonka z przodu, bo czegoś mi jeszcze brakowało.

DSC_0572 DSC_0578

4. Płaszczyk

Tym razem kaptur się przydał :) Z widocznych modyfikacji nastąpiło: z tyłu dodanie kontrafałdy, a z przodu zapasu na zapięcie na guziki, które jeszcze się nie wybrały :) Wymodelowałam dół – przedłużyłam ok. 8 cm z tyłu, tworząc jedną płynną linię z krótszym przodem.

DSC_0581  DSC_0584DSC_0587

Jak widzicie – warto mieć sprawdzone, dobrze skonstruowane szablony, z których można wiele wyczarować. Oczywiście metodą prób i błędów, bo chociaż nie każde kombinowanie się udaje (możecie poczytać o tym tutaj), to jest naprawdę dobrą lekcją. Ogranicza nas tylko wyobraźnia!

Jak nie zniechęcić się do szycia? 4 rady dla początkujących

Szycie jest sztuką, której trzeba się nauczyć. Tak jak każdy rodzaj rzemiosła, wymaga cierpliwości, poświęcenia czasu i energii. Co jednak, gdy początki nie wyglądają tak jakbyśmy chcieli?

Na forach szyciowych pełno jest rozczarowanych dusz, które mimo chęci, upragnionych efektów nie widzą. Tak więc jeśli po pierwszych szyciowych próbach masz chęć spuścić maszynę przez okno (te słowa ledwo co wychodzą spod moich palców), weź głęboki oddech, zrób sobie herbatę i usiądź wygodnie. Oto kilka rzeczy, które warto zastosować, by oszczędzić sobie łez rozczarowania.

Po pierwsze: ZACZYNAJ OD DOBREJ JAKOŚCI

Nie wiem czemu, ale utarł się jakiś pogląd, że jak dopiero zaczynasz szyć, to nie warto inwestować w maszynę. No jasne, rozumiem że może po miesiącu okazać się że jednak to nie twoja bajka, ale dobrą maszynę sprzedasz bez problemu. Przyznam się Wam, że dopiero teraz, po kilku latach regularnego szycia, kupiłam sobie dobre…. szpilki :) Zawsze używałam jakichkolwiek, które wpadły mi w ręce w dyskoncie spożywczym lub pozostawionych u mnie przy okazji robienia komuś szyciowej przysługi. Tak więc zaszalałam i za całe 5,90 korzystam z uroków szpilkowania. Tak samo z igłami do maszyny, nićmi, kredą krawiecką (aktualnie używam mazaków znikających z tkaniny), nie mówiąc o nożycach.

Po drugie: TKANINA TKANINIE NIE RÓWNA

Są tkaniny prostsze i trudniejsze w szyciu. Gdy zaczynasz, dobrze przemyśl sprawę. Ponieważ nic nie rujnuje szyciowych marzeń tak, jak pieniądze wydane na nietrafione materiały. I tutaj nie jest już tak prosto, cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Osobiście mogę polecić dwa sklepy: dresówka w Mamototo.pl, bawełna w Skorpionie. Jeszcze nie przejechałam się na jakości oferowanych tam tkanin (co ważne – produkowanych w Polsce), a wybór wzorów jest przeogromny. Szczególnie dresówki urzekły moje serce, jak nie zakochać się w takich pięknościach?

Po trzecie: FORMA – WYKRÓJ – SZABLON

Jak już mamy materiał, warto by go nie zmarnować :) Dlatego nie polecam bawić się we własne tworzenie form „na oko” oraz odrysowywania od gotowców. Dlaczego nie skopiować czegoś, co dobrze na nas leży? Ponieważ oryginał może a) zmienić formę w trakcie użytkowania (szczególnie zwróć uwagę na ubrania z materiałów elastycznych, które skręcają się wokół własnej osi), b) odrysowany szablon nigdy nie będzie dokładny w 100%, tu nam się coś przesunie, tu ucieknie i po ptakach. Wyjątkiem są sławne spodnie buggy, mniej lub bardziej lubiany krój, ale w wersji dziecięcej. Wiem, wiem, parę rzeczy odrysowałam w swoim szyciowym życiu, ale przy dostępności darmowych wykroi w sieci…. Dodatkowo pamiętaj, że każdy szablon, który trafia w Twoje ręce po raz pierwszy, warto przetestować na materiale o małej wartości (np. prześcieradła czy poszwy za 1zł). Nieraz okazuje się, że testowiec jest naprawdę miły oku, taka niespodzianka :)

Po czwarte: PRZYJMUJ KONSTRUKTYWNĄ KRYTYKĘ NA KLATĘ

Najłatwiej jest się uczyć, gdy ktoś wskaże Ci błąd i wyjaśni jak go naprawić. I tu niezawodne okazują się grupy zrzeszające szyjących, w internecie i mediach społecznościowych. Osobiście mogę polecić dwie: Warszawa Szyje oraz Szycie-Wykroje-DIY. Zawsze znajdzie się jakaś dobra dusza, która odpowie na Twoje pytania, doradzi, wyjaśni. Jednak wśród nich czają się mali złośliwcy, ale tych od razu widać na kilometr. Chociaż jeśli widzę sama, jak ktoś wstawia zdjęcie rzeczy uszytej byle jak, z podpisem „wiem że nieidealna, ale mi się podoba”, to wysyła sygnał podprogowy: nie jestem gotowa na poprawę błędów i taka jakość mnie satysfakcjonuje. Dlatego musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: czy chcesz szyć szybko czy dobrze? Bo na początku zazwyczaj jedno wyklucza drugie. Dlatego gdy nie wiesz – szukaj odpowiedzi. Dochodź do precyzji, ale nie spiesząc się. A gdy coś Ci nie idzie, odłóż do jutra :)

I pamiętaj: najlepsi krawcy zaczynali od nauki prostych ściegów i wszywania guzików. Szycie ma być relaksem dla ciała i duszy, czystą przyjemnością tworzenia. Dlatego uzbrojona w anielskie pokłady cierpliwości, rób swoje i się nie zniechęcaj!

Co robić z kilkulatkiem w domu? 5 pomysłów na spędzenie czasu z małym dzieckiem

Kto nie musiał spędzić ostatnich dni z chorym dzieckiem w domu, ten jest szczęściarzem. Jeśli udało Ci się uchronić przed grypą, sprzedaj mi proszę swój sposób  :) A jeśli, tak jak my, zostaliście powaleni przez wirusy albo macie ferie i nie wiecie, co zrobić z czasem – łapcie pomysły!

1. Domowa piaskownica

Potrzebna będzie mąka i olej. Kilogram mąki wsypujesz do dużej miski. Dolewasz trochę oleju, mieszasz. Jeśli mąka nabrała konsystencji lekko mokrego piasku, dorzucasz foremki, łopatkę i zaciekawione dziecko. Jeśli, jak w słabym romansie, akcja się nie klei – dolej jeszczce trochę oleju. Proponuję omijać dywany, po co walczyć potem z odkurzaczem :)

2. Pieczątki z ziemniaka

pomysł stary jak świat (chociaż najpierw pomyślałam o sobie, bo to jedna z moich ulubionych zabaw z dzieciństwa) :) Generalnie malowanie farbami jest cudownie odprężające, zarówno dla dzieci i dorosłych. Jednak jeśli Twoje dziecko wykaże trochę inwencji twórczej, skończy się na pomalowanych odnóżach, podłodze, dywanie, a nawet psie. Tak więc ukierunkowanie zapędów artystycznych na kawałek bezbronnego warzywa wyjdzie na korzyść osoby sprzątającej (odchwytliwie nie użyłam słowa: matki) :)

3. Tor przeszkód

Nie może zbraknąć zabawy ruchowej! Zbuduj swój własny tor przeszkód. Możesz wykorzystać najprostsze rzeczy dostępne w domu i ułożyć własną historię, np:

- wskakiwanie na poduszki ułożone jak kamienie na wodzie,

- przejście po skakance, czyli linie zawieszonej nad przepaścią,

- przejście po desce opartej na książkach (nasz syn zrobił sobie nawet wyskocznię!), czyli spacer po moście,

- wskakiwanie w kałuże, ułożone ze sznurka koła,

- czołganie pod liną, zawiązaną między krzesłami,

- tunel z kartonu, a najlepiej kilku kartonów – hit poprzedniej zimy, kiedy po przeprowadzce mieliśmy ich tysiąc.

Pamiętaj tylko o względach bezpieczeństwa, każdą z przeszkód sprawdź dokładnie. Najlepiej osobiście :)

4. Szpiegowskie zadanie

Pamietacie z filmów o 007, czy innym Bondzie, laserowe zabezpieczenia? Trzeba było się dobrze nagimnastykować, by przez nie przejść. Zrób identyczne z papierowej taśmy malarskiej. W dość wąskim korytarzu, między ścianami zaczep taśme malarską, tworząc laserową sieć. Na pierwszy ogień niech idzie Tata. Może się okaże, że masz w domu James’a….. :)

5. Muffinki!!

Nasza ulubiona zabawa. Ehhhh :) :) :) Robienie muffinek ma jedną, niepodważalną zaletę – tego naprawdę nie da się zepsuć. Naprawdę. Mówi to osoba, która potrafi podać gościom zakalca oblanego nierówno galaretką. Z okazji urodzin teścia (dobrze, że mają jednego tylko syna i nie mam konkurencji) :) Zasada jest prosta, w jednej misce miesza się składniki suche, w drugiej mokre. Pierwszą dajesz dziecku, drugą ogarniasz sama. Dzięki temu niwelujesz poziom strat do rozsypanej mąki :)

Nie ma lepszego sposobu na budowanie relacji, niż czas spędzony razem. Nie zawsze musi być to coś wielkiego, czasem wystarczy kilka prostych i tanich rzeczy. Zdziwisz się, ile radości daje najprostsza zabawa w chowanego!