Lekki lifting wiosenny – okładka z gumką na Bibilię, książkę lub terminarz DIY

Z nadejściem wiosny dostaję zazwyczaj jakiegoś kopa energii, który objawia się pod postacią: mycia okien (rzadko), przesadzania kwiatków (częściej) lub szaleńczego szycia (najczęściej). Tak więc, z okazji Dnia Kobiet, powstała okładka na Biblię (w liczbie bardzo mnogiej). W łatwy sposób można odświeżyć ulubiony notes lub terminarz. Do dzieła! :)

Krojenie

Na początku potrzebujemy 3 wymiarów wybranej książki: wysokości, szerokości i grubości grzbietu. Warto dodać 1 cm luzu (to nie to samo, co zapasy na szwy), by okładka nie była zbyt dopasowana.

Na tej podstawie rysujemy schemat:

Jeśli planujemy użyć więcej niż jednej tkaniny, całą okładkę dzielimy w dowolny sposób. Ja nie szalałam i podzieliłam całość na dwie równe części. Dodajemy 1 cm zapasu na szwy i całość usztywniamy flizeliną (opcjonalnie można wszyć owatę).

Szycie

1. Zszywamy ze sobą poszczególne części okładki. Rozprasowujemy.

2. Wykańczamy boki – overlock, zygzak lub stębnówka.

3. Zakładamy założenia. Możemy dodać cm luzu z każdej strony. Oznaczamy szpilkami lub nacinkami, przewracamy na drugą stronę i spinamy tak, by prawa strona była wewnątrz.

4. Dodajemy gumkę. Szpilkami mocujemy kilka cm od brzegu (co najmniej 3 cm), wewnątrz założenia.

5. Jeśli chcemy estetycznie schować wszystkie nitki i usztywnienie, możemy wykorzystać białą, cienką bawełnę. Układamy kawałek odpowiedniej wielkości w taki sposób:

6. Zszywamy tylko wzdłuż górnego i dolnego brzegu. Wywijamy na prawą stronę i rozprasowujemy.

Koniec :) Łatwo, szybko i przyjemnie możemy zrobić sobie lub innym prezent. Moje egzemplarze, w ilości hurtowej, powstają z okazji Niezwykłego Dnia Kobiet – wydarzenia, którego szczegóły możesz poznać tutaj.

2 lata za nami + podwójny konkurs urodzinowy

Dziś mijają na wspólne dwa lata. Raczej nie jest to jakaś imponująca liczba, ale dla mnie znaczy wiele. Bo odważyłam się wyjść z mroku i pokazać światu (dobra, jego drobnemu wycinkowi) część swojej duszy.

Całe lata świetlne minęły od czasów, gdy ze wstydem nakładałam coś uszytego własnoręcznie. Bo widziałam niedociągnięcia, nie czułam się pewnie patrząc w lustro, a przed wszystkim – odpowiedź na pytanie o źródło owej części garberody wprawiało mnie w zawstydzenie. Teraz uczę się pilnie, szlifując warsztat. Czerpię mega radość z szycia dla bliskich i dalszych. Ekscytuję się, czy spodoba się Wam nowy tutorial. Cieszę się jak dziecko z każdego polubienia i każdego komentarza. Dlatego też proszę Was, moi drodzy bywalcy i goście (a dzięki analizom Google, wiem ile których jest) :), jeśli coś się Wam spodobało, zainteresowało Was, lub wręcz przeciwnie – uważacie to za kit jakich mało – napiszcie mi o tym. Komentujcie. Piszcie, bo jest to dla mnie najlepsza droga rozwoju. W swojej pracy etatowej właśnie najbardziej lubię to – kontakt z drugim człowiekiem. Blogowanie niestety ogranicza te możliwości. Ale być może niedługo pojawią się nowe szanse, ale o tym kiedy indziej.

A póki co zapraszam Was na konkurs! Tak jest, jak świętować, to świętować! :) A prezenty mam aż dwa (zbieżność liczb nieprzypadkowa): nerkę, którą poznaliście podczas cyklu Mini szycia oraz parę rękawic kuchennych (z przeznaczeniem dla obu płci, co by mężowie mieli pretekst do gotowania):

Co trzeba zrobić, by wygrać?

  1. Polubić stronę FB – tutaj.
  2. W komentarzu pod zdjęciem konkursowym napisać, który prezent preferujecie i zaprosić 5 osób (oznaczając je w owym komentarzu) do zabawy.
  3. Na komentarze czekam do niedzieli, 19.02.2017 do godziny 23.59 (późniejsze komentarze nie będą niestety brane pod uwagę),
  4. Na drodze losowania wybierzemy dwóch szczęśliwców, których nazwiska pojawią się na stronie FB w poniedziałek, 20.02.2017.

A na koniec chcę powiedzieć Wam jedno: bez Was nie będzie tego miejsca. Dziękuję. Niech Wam się w prostych ściegach i grzecznych dzieciach wynagardza! :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Wiosenna spódnica z kieszeniami – jak ją uszyć na podstawie własnego wykroju? Tutorial szycia

Dobra, dobra, kto ma już narysowany wykrój na spódnicę? Bez wstępnych historii i nudnawych opowieści – idziemy szyć! :)

Krojenie

Według przygotowanego wcześniej wykroju, kroimy następujące części:

  • tył
  • przód
  • spodnia część kieszeni 2x
  • wierzchnia część kieszeni 2x
  • pasek 2x (o długości 1/2 szerokości bioder + dodany luz i wysokości równej szerokości gumy)

Dodajemy 1 cm z każdej strony zapasu na szwy.

Szycie

1. Zaczynamy od kieszeni. Układamy spodnią i wierzchnią część kieszeni prawą stroną do siebie i zszywamy wzdłuż zaznaczonych na czerwono linii:

 2. Worek kieszeni łączymy z przodem. Układamy wzdłuż wycięcia kieszeni prawymi stronami do siebie i zszywamy:

 3. Odwracamy na prawą stronę i rozprasowujemy. Stębnujemy:

4. Zszywamy boki. Przygotowujemy pasek: składamy na pół i prasujemy. Zszywamy szwy boczne paska, zostawiając otwór na wciągnięcie gumki.

5. Pasek łączymy ze spódnicą. Rozprasowujemy. Podkładamy dół spódnicy na ok. 0,5 cm. Wciągamy gumkę, zszywamy otwór.

I mamy gotową spódnicę. Tak bardzo tęsknie za wiosną, że od razu spod żelazka musiałam ją zmierzyć, żeby poczuć kilmat. A potem spojrzałam za okno (na te zaspy krzyczące: zima, zima, zima!) i swoje uda (błagające o jogging!) i euforyczny nastrój runął :)

Tak więc kolejne zdjęcia już w świetle dziennym, z detalami i na neutralnym gruncie :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Wiosenna spódnica z kieszeniami – jak zrobić własny wykrój?

Co to byl tydzień! :) Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że im więcej mam na głowie, tym więcej udaje mi się zrobić. Ale o dysponowaniu czasem napiszę Wam kiedy indziej, gdy sama już osiągnę jakiś wyższy pułap, podejrzewam że zejdzie się to z przyjściem wiosny. Bo ja już na tą wiosnę czekam tak strasznie niecierpliwie, tak jak nasz pies czeka, że mu coś pod stół spadnie. Albo jak ta moja biedna paprotka od teściowej smętnie wygląda wody. Albo listwy w salonie, co już rok próbują się same kupić i zamontować…..

Do rzeczy. Postanowiłam umilić sobie czekanie na wiosnę szyciem spódnicy, a może nawet dwóch. Na fali poczucia, że już tylko dziecięce rzeczy tworzę, powstał nawet własny pomysł. Spódnica w zamyśle jest bardziej dziewczęca/codzienna, ale na koniec powiem jak zmodyfikować wykrój, by stała się wersja wyjściową. Także papier i linijka w dłoń, jedziemy! :)

Dla uproszczenia spójrzcie najpierw na schemat i przyspieszoną wersję wydarzeń:

A teraz wersja pełna

Zanim przystąpimy do pracy zdejmujemy mierzymy obwód bioder i długość spódnicy.

1. Obwód bioder dzielimy na pół. Dodajemy trochę luzu (10 cm jest niezbędnym minimum, by swobodnie wsunąć ręce w kieszenie – dużo zależy od materiału, na końcu do tego wrócimy). Rysujemy prostokąt o takiej szerokości i wysokości równej długości spódnicy. Zakładamy oddzielnie doszyty pasek z gumką, więc uwzględniamy to podczas pomiaru, odejmując kilka cm (ten wymiar pokrywa się z szerokością użytej gumy).

2. Modelujemy linię dołu. Dzięki temu (i kieszeniom, o których za chwilę) nasza spódnica nabierze dziewczęcego ducha. Im większa amplituda zaokrąglenia, tym większe wycięcia na udach, więc bez szaleństw ;)

3. Tył mamy gotowy. Teraz powtarzamy poprzednie czynności albo kopiujemy powstałą część, z której wymodelujemy przód.

4. Na szablonie przodu rysujemy zarys kieszeni bocznych. I tutaj celowo nie podałam konkretnych wytycznych, bowiem wiele zależy od: naszego rozmiaru, upodobań (ja np. lubię bardziej „pionowe” kiesznie), materiału, itp. Dlatego uruchamiamy wyobraźnie i konfrontujemy to z rozmiarem naszej dłoni, bo głupio zrobić kieszeń, w którą nie zmieści się dłoń, powiem z doświadczenia….. :) Odcinamy według zaznaczonych linii.

5. Odcięte kieszenie układamy na papierze i dorysowujemy worek kieszeni. Na tyle duży, by nic się z niego nie wysypywało, jeśli zaplanujemy coś w tych kieszeniach nosić, i na tyle mały, by nie wysuwał się potem spod spódnicy. Potrzebujemy dwie części, które widzicie na schemacie.

Dwa słowa o modyfikacjach:

- jeśli marzy Ci się wersja bardziej elegancka, zrezygnuj z zaokrąglenia dołu i zarys kieszeni bocznych poprowadź linią prostą, a nie łukiem. Dodatkowo zamiast gumki w pasie, możesz zrobić pasek i wszyć zamek błyskawiczny,

- im więcej luzu dodasz w biodrach, tym więcej materiału zbierze się w pasie. Dlatego jeśli masz zamiar użyć grubszej tkaniny, nie przesadzaj z luzem, bo spódnica będzie po prostu niewygodna. Ale my szyjemy wersję wiosenną, więc:

- weź pod uwagę także rozciągliwość materiału, którą możesz sprawdzić „namacalnie”. Jeśli jest mało elastyczna, dodaj więcej luzu. Jeśli jest mocno elastyczna, masz trochę większy margines bezpieczeństwa przy późniejszym noszeniu,

- warto zrobić sobie wersję testową, zwłaszcza jak masz przepiękny materiał, który upatrzyłaś dawno, odczekał swoje nabierając mocy sprawczej i teraz jest już niedostępny :) Stare prześcieradło, poszwa, kawałek tkaniny w okropnym kolorze – i do dzieła. Dzięki temu unikniesz wpadki i wyłapiesz ewentualne poprawki.

Ta dam! Mamy wykrój :) Jutro tutorial szycia, bądźcie w kontakcie obserwując stronę FB

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Pokrowiec na matę do ćwiczeń DIY, czyli niedługo wiosna! Wykrój + tutorial DIY

Przeglądałam ostatnie wpisy i doszłam do wniosku, że Bunio i inne dzieci opanowały moje szyciowe pomysły. O nie, a gdzie miejsce dla mnie? Wzięłam się więc do roboty, między sobotnim śniadaniem a spacerem, i uszyłam pokrowiec na matę do ćwiczeń. Bo wiosna idzie i czas się ruszyć. Tzn. ja się ruszam cały rok, ponieważ….. pracuję jako instuktor :)

Krojenie

Na początek mierzymy dokładnie zwiniętą matę: wysokość (62 cm) oraz obwód (30 cm). Dodajemy trochę luzu, dodałam po 2 cm i okazało się, że na obwodzie to trochę mało, śmiało dodajcie 4 cm, chyba że macie zamiar użyć rozciągliwego materiału. Wyszło tak:

Wybrałam grubszą bawełnę we wzory, granatową tkaninę oraz kawałek jeansu na dno. Wszystkie elementy skroiłam z centymetrowym zapasem na szwy. Dodatkowo potrzebny będzie nam pasek – użyłam taśmy nośnej z odzysku :)

Szycie

Warto zacząć od obrzucenia wszystkich elementów overlockiem. Od kiedy jest w mojej rodzinie, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale równie dobrze możesz użyć zygzaka zwykłej maszyny domowej.

Zszywamy szew boczny (krawędź długości 64cm). Szpilkami przypinamy dno.

W miejscu szwu bocznego umieszczamy jeden koniec paska. Zszywamy. Pamiętaj, by dobrze zabezpieczyć miejsce wszycia paska, przeszywając kilka razy.

Bierzemy mniejszy prostokąt. Zszywamy krótszą krawędź. Górną część Zaprasowujemy na 2 cm, tworząc tunel.

Warto zostawić centymetrowy otwór w szwie bocznym, w odległości 2 cm od górnego brzegu. Osobiście zapomniałam i musiałam później nadrobić ;)

Tak przygotowaną górę spinamy z częścią główną, umieszczając pasek w szwie. Zszywamy.

Wywracamy na prawą stronę, rozprasowujemy. W tunel wciągamy sznurek, możemy do dać stoper. I gotowe. Jak pisałam wcześniej, mój pokrowiec wyszedł trochę dopasowany, więc nie bójcie się luzów! :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!