Mini szycie cz. VI. Ozdoby świąteczne na choinkę i nie tylko DIY – tutorial + wykrój do pobrania PDF

Dobra, ubrałam choinkę już w weekend. Trochę za wcześnie? Ale stoi póki co w pokoju szyciowym, a nie w salonie, więc czuję się usprawiedliwiona. Dobra, właśnie przestawiłam ją w miejsce docelowe. A to wszystko przez pierogi z kapustą i grzybami, co mi teściowa kochana zrobiła. Więc lepiej bierzmy się za szycie. Szybciutko łapiemy worek ze ścinkami i tworzymy, podśpiewując Last Christmas :)

Krojenie i zużycie materiału

Wykrój do pobrania znajduje się poniżej. Pobieramy, drukujemy, według potrzeb zmieniamy skalę (ustawiając drukowanie np. na 150%). Potrzebne będą nam naprawdę nieduże kawałki materiałów, w dowolnej kolorystyce.

ozdoby świąteczne PDF

Szycie

Kierujemy się następującą drogą:

1. Skrojone części układamy prawymi stronami do siebie. Aby uniknąć rozczarowania i zniechęcenia, możemy odrysować kontur cienkim mazakiem/kredą krawiecką. Dzięki temu łatwiej będzie nam prosto szyć :) Ustawiamy w miarę gęsty ścieg, zszywamy, zostawiamy kilku centymetrowy otwór na wywinięcie.

2. Najważniejszą kwestią będzie nacięcie zapasów na szwy, szczególnie jeśli szyjemy z nierozciągliwych tkanin. Wszystkie rogi wewnętrzne i zewnętrzne oraz łuki nacinamy poprzecznie do linii szwu, zostawiając sobie milimetr dozy bezpieczeństwa.

3. Wywracamy, rozprasowujemy, wypełniamy. Możemy użyć kulki silikonowej, resztek owaty czy miękkich materiałów. Pełny recykling :) (zazwyczaj mam gdzieś w zanadrzu torbę, do której zbieram resztki np. polaru, ociepliny, dzianin, dresówek – bezkarnie wykorzystuję je w takich momentach). Zszywamy ręcznie otwór.

4. Dodajemy zawieszkę – kordonek, mulina, cienka tasiemka, czy co mamy pod ręką.

Moje ozdoby pojadą niedługo na drugi koniec Polski. W sumie, patrząc na efekty, mogą posłużyć jako dekoracje całoroczne w niejednym pokoju dziecięcym, co nie? :)

Dodatkowo w ostatnich dniach spod mojej igły wyszedł Stefan i jego koleżanka. On zadomowił się już u nas, ona niedługo trafi w dziewczęce ręce :)

Mini szycie, część IV. Torba zakupowa DIY + WYNIKI KONKURSU

Kolejna część Mini Szycia znów ma aspekt praktyczny. Ale któż z nas nie zna sytuacji, gdy idzie się po jedną rzecz, a wraca obładowany, z kiełbasą i mokrymi chusteczkami wysypującymi się z każdego zakamarka torebki damskiej. Dobra, może tylko ja tak mam :)

Krojenie i zużycie materiału

Wykroju nie będzie, bo będzie matematyka. Moja torba nie jest dość duża, ale za to dwuwarstwowa. Dzięki temu ładniej się układa i jest bardziej wytrzymała na wszelkie zakupowe szaleństwa. Możesz wykorzystać wszelkie resztki materiałowe, łącząc jest w dowolnej konfiguracji wg schematu:

Szycie:

  1. Część wewnętrzna: układamy prawą stroną do wewnąrz, zszywamy,, zostawiając w jednym ze szwów kilka cm otworu na wywinięcie.
  2. Część zewnętrzna: łączymy wszystkie materiały, rozprasowujemy, stębnujemy (warto to zrobić, by torba nie ucierpała potem zbyt mocno w użytkowaniu). Przyszywamy kieszeń, wcześniej zaprasowując żelazkiem podwienięcia brzegów. Składamy „na gotowo” prawymi stronami do siebie, zszywamy.
  3. Rączki: składamy prawą stroną do wewnątrz o zszywamy wzdłuż dłuższych boków. Wywracamy na prawą stronę, rozprasowujemy, stębnujemy 0,5cm od brzegów.
  4. Składamy całość: do części zewnętrznej przypinamy szpilkami rączki. Wywracamy prawą stroną do środka, wkładamy część wewnętrzną tak, by prawe strony obu stykały się. Zszywamy. Wywracamy przez otwór, rozprasowujemy i stębnujemy 1cm od brzegu.

Gotowe! :) Ja do swojego egzemplarza dodałam kieszonkę na klucze/drobniaki. Możecie ją przygarnąć na OLX, pod warunkiem traktowania z uczuciem :)

A na koniec wyniki konkursu! Wśród domowników największą chęcią do losowania wykazał się Bunio. A kiedy już wylosował, postanowił wraz z nazwiskiem zwycięzcy oddalić się w tempie pośpiesznym. Ale zdążyłam go dogonić :) Gratuluję Pani Agnieszko i proszę o podanie mailowo/na fb danych do wysyłki.

Mini szycie, część III. Rękawice kuchenne na odstresowanie wieczorne

Jak wygląda blogowanie, ale tak naprawdę? 20 minut szycia, 2 godziny pisania :) Ale mam dziś dla Was coś tak mega przyjemnego, że można zapomnieć o wszelkich trudach i znojach codzienności. Kolejny odcinek mini szycia. Ta dam! Dziś szyjemy rękawice kuchenne! :)

Jak zwykle wykorzystałam to, co było pod ręką:

Zużycie materiału – potrzebujemy 4 kawałków materiału w rozmiarze 22 x 35 cm. W dowolnej konfiguracji kolorystycznej. Warto jednak pamiętać, by jedna warstwa była izolacją wysokiej temperatury (gruba dresówka, polar, frotte). W gotowych produktach można znaleźć owatę, jednak osobiście nie polecam – słabo chroni przed gorącym, a pod wpływem gorącej temperatury traci wygląd i właściwości.

Krojenie – według zamieszczonego wykroju. Dodajemy tylko zapasy na szwy i jedziemy :) Pamiętaj o sprawdzeniu skali na wydruku!

cz. I + cz. II

Szycie:

1. Zaczynamy od warstwy wierzchniej. Składamy prawymi stronami do siebie i zszywamy. Warto ustawić dość gęstą stębnówkę. Strategicznym punktem jest kąt ostry u podstawy kciuka. Na wyciętej już tkaninie zaznaczamy jak głęboko ma sięgać szew. Gdy dochodzimy do tego miejsca, wbijamy igłę w materiał, podnosimy stopkę w górę i przekręcamy o ok. 90 stopni. Następnie robimy tylko jeden szew (do kolejnego wbicia się igły w materiał), znów podnosimy stopkę w górę i przekręcamy zgodnie z dalszym biegiem szwu:

2. Teraz drugi strategiczny moment. Musimy naciąć zapas szwu, by po wywróceniu na prawą stronę nie mieć falbanki. Nacinamy, zostawiając 2 mm do linii szwu.

Powinno wyglądać to tak:

Jeśli posuniemy się za daleko, to po kilku dniach używania będzie tak:

3. Nacinamy również wszystkie łuki, uważając by nie uszkodzić szwu.

4. Zszywamy warstwę wewnętrzną. Zostawiamy otwór. Nacinamy podobnie jak w poprzednich punktach.

5. Składamy obie warstwy prawymi stronami do siebie. Jeśli chcemy, dodajemy haczyk do zawieszenia (użyłam szlufki od spodni). Spinamy szpilkami i zszywamy i wywracamy na prawą stronę. Rozprasowujemy i zszywamy otwór.

Gotowe ;) Zostawiam Wam kilka zdjęć i przypominam nieśmiało o konkursie na Facebook’u!

Recykling domowy – podkładki pod kubki DIY + KONKURS

Nowe wykroje już się skanują, a w tak zwanym międzyczasie pokażę Wam, jak ładnie, miło i przyjemnie można postąpić z t-shirtem męskim. Jeśli mąż/chłopak/brat/ojciec Ci podpadł – idź po nożyczki ;) a na poważnie – recykling pierwsza klasa! Pomysł pojawił się już przy okazji dywanika do łazienki i zarzekałam się, że więcej już tego nie zrobię… No tak :)

Zaczynamy od tego, by koszulkę wyprasować i pociąć na kilku centymetrowe paski, zależnie od tego, jaką grubość produktu końcwego chcesz otrzymać, jaką gramaturę ma używana bawełna i w jakim jest stanie. Tniemy, w poprzek rozłożonego na płasko t-shirta. Rozciągamy, do uzyskania zawiniętych z obu stron pasków. Łączymy ze sobą 3 sztuki, starając się, by było to jak najmniej widoczne. Splatamy zwykłym warkoczem. Przy końcu „nici” doszywamy ręcznie kolejną „nić”.

Gdy mamy już odpowiednią długość warkocza, zakończmy szwem pomocniczym (jeśli nie jesteśmy pewni, możemy spiąć szpilką) i zaczynamy zwijać warkocz. Zszywając pamiętaj, by szew był jak najmniej widoczny. Staraj się nie rozciągać warkocza, bo zamiast powierzchni płaskiej otrzymasz wypukłą :)

Tak wygląda podkładka: prawa i lewa strona. Moja wersja została urozmaicona o jasną obwódkę, którą po prostu doszywamy do powstałego już koła.

Przez śnieżną atmosferę również mi zaczyna udzielać się nastrój świąteczny, tak więc mam dla Was konkurs, w którym możecie wygrać te oto podkładki, w liczbie sztuk 4. Wystarczy, że polubicie stronę bloga (jeśli macie chęć) i udostępnicie publicznie informację o konkursie na FB (aby wyrazić chęć udziału). Konkurs potrwa do 19 listopada, a 20.11 ogłosimy wyniki naszego rodzinnego losowania. Chętni?

Obrazek botaniczny DIY, czyli odrobina Skandynawii w naszej jadalnii

Latem wpadłam na taki pomysł. Zachwyciły mnie plakaty o tematyce botanicznej, tak pięknie wyglądają w jasnych, stonowanych wnętrzach. Więc może wymyślić swój własny projekt? Babcine paprocie nadawały się do tego idealnie, spójrzcie tylko:

IMG_20161008_095311

Jak to zrobić? Potrzebujemy:

  • ramka na zdjęcia, rozm. 30×40 cm, np. taka,
  • liście paproci lub innej rośliny, wedle uznania,
  • białe kartki wielkości ramki.

Cały sekret tkwi w odpowiednim wysuszeniu liści. Świeże rośliny układamy między stronami książki (można dorzucić arkusz papieru śniadaniowego dla lepszej chłonności), zamykamy. Obiciążamy np. innymi książkami. Ważne, by podczas suszenia nie przesuwać zawartości, by nie zniekształcić kształtu liści. Po ok. tygodniu możemy sprawdzić gotowość naszego botanicznego eksponatu.

IMG_20161008_095350 IMG_20161008_095337

Gdy wszystko jest gotowe, wkładamy białe papierowe tło i wysuszone liście do ramki. Gotowe :)

Jesteście ciekawi, jak prezentuje się we wnętrzu? Wnętrzu, które osobiście jest dla mnie sercem domu. Jadalnia, która wcześniej była oddzielną sypialnią, jest połączona z kuchnią. Dzięki temu zabiegowi możemy biegać w mieszkaniu w kóło, co młodsze pokolenie uskutecznia codziennie. Żeby zachować spójność z wystrojem kuchni, zdecydowaliśmy się na prostą graficzną tapetę. Co prawda cena sprawiła, że przez miesiąc odmawiałam sobie dodatkowych słodkości podczas codziennych zakupów (tak kochanie, masz mnie!), ale codziennie patrzę na nią z dumą.

DSCF0854DSCF0847   DSCF0926DSCF0915DSCF0938DSCF0944

Jedyne czego mi brakuje, to jasne krzesła. Obecne meble pochodzą z czasów, gdy niewiele interesował mnie szeroko pojęty wystrój wnętrz, a przemawiała strona praktyczna. A propos – ciemny stół bynajmniej nie należy do mebli praktycznych. Jednak da się z tego wybrnąć przy pomocy odpiewiednio dobranych tekstyliów. Z krzesłami jest trudniej, ale stan konta skutecznie przeciwstawia się kolejnym pomysłom :) Wierzę, że nadejdzie taki dzień gdy uda mi się zdobyć piękne stare, drewnianie PRL-owskie krzesła, które potraktowane jasną szarą farbą kredową…. Ech, rozmarzyłam się! :)