Historia Kopciuszka, czyli krzesło drewniane w nowej odsłonie DIY

Wiecie czemu śmieci w naszym domu wynosi mój mąż? Bo ja zawsze coś znajdę – a to jakąś szafeczkę, a to krzesło. I znalazłam je, samotne i opuszczone, w niedzielne przedpołudnie, czekające na mnie z nadzieją w oczach, czyli nóżkach.

Tak więc wzięłam je pod swój dach i dałam mu nowe oblicze. Jak się do tego zabrać?

Przede wszystkich sprawdzamy stan mebla, który stanął na naszej drodze: czy nie jest połamany, czy nie ma w nim korników ani innych pluskiew, czy jest na tyle stabilny, by trochę nam jeszcze posłużyć. Z używanymi meblami nie jest łatwo, czasem trzeba zainwestować w nie trochę czasu i funduszy, więc musisz uzbroić się w obiektywny krytycyzm.

Zaczęłam od oczyszczenia krzesła za pomocą szlifierki – efekt widzicie na zdjęciach wyżej (zdjęć początkowych oczywiście nie zrobiłam, mea culpa!). Najgorszy etap, bo produkuje mnóstwo kurzu i nie jest wcale tak łatwy dla kobiet, które nie potrafią zrobić poprawnej technicznie pompki. Dodatkowo nie udało mi się dokładnie oczyścić miejsc trudno dostępnych – nie miałam już sił i ochoty doszlifowywać tego ręcznie.

Po odpyleniu zagruntowałam całość najzwyklejszym gruntem do ścian i skleiłam wikolem odklejające się w niektórych miejscach siedzisko. Po kilku dniach dojrzałam w końcu do etapu malowania, z brakiem konkretnej wizji. Zależało mi przede wszystkim na ciekawym kolorze – dlatego też zmieszałam białą farbę akrylową z pigmentami w kolorze czarnym i zielonym.

Do ostatniej chwili wahałam się, czy zrobić przecierki, czy postawić na efekt ombre na nóżkach. Wygrała wersja pierwsza. Po naniesieniu jednej warstwy farby zabrałam się za robienie przecierek: papierem ściernym o gradacji 60 przetarłam w niektórych miejscach, uzyskując ciekawy efekt.

Po ponownym odpyleniu nałożyłam dwie warstwy bezbarwnego lakieru.

Całość projektu zajęła łącznie kilka godzin, w tym najwięcej szlifowanie (nie liczę czasu schnięcia farby i lakieru). Jeśli chodzi o koszta, wyszło około 5 zł – jedyne, co musiałam dokupić to zielony pigment, resztę miałam w domu jako pozostałość po poprzednich projektach.

I tak doszłam do efektu końcowego, totalnej metamorfozy mojego Kopciuszka. Jak widzicie na zdjęciach, żywot matki blogującej prosty nie jest :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Żyrafy do szafy! Wykrój do pobrania PDF + tutorial szycia

Pamiętacie dinozaura? Uszyty na specjalne życzenie Bunia, miał tylko jeden mankament. Mój syn się zdziwił, że ma tylko 2 nogi, przecież powinien mieć 4, jak on będzie chodził? Wtedy udało mi się wybrnąć z twarzą, ale już wiedziałam, że era zabawek 2D odeszła bezpowrotnie. Czas iść dalej i zacząć tworzyć w trójwymiarze!

Żyrafa jest na tyle uniwersalna, że może być prezentem zarówno dla trzylatka, jak i niemowlaka. Do tego jej urok osobisty powala niejednego gagatka – przetestowane na własnym dziecku! :)

Krojenie

Do uszycia żyrafy będziemy potrzebować wykroju, który możecie pobrać w formacie PDF (pamiętaj, że jest on przeznaczony tylko do celów prywatnych):

Żyrafa 1
Żyrafa 2
Żyrafa 3

Użyłam tkaniny bawełnianej oraz kawałków tasiemek i gumki – dobry sposób na posprzątanie zapasów :) Kroimy według wykroju:
- część główna tułowia 2 razy,
- nogi 2 razy,
- stopy 4 razy,
- uszy 4 razy.

Szycie:

***Podana kolejność jest wynikiem zastosowania metody prób i błędów. W pierwszej wersji otwór na wywinięcie zostawiłam na brzuchu, jednak jest to na tyle strategiczne miejsce, że przy intensywnym użytkowaniu szew ręczny może się nieestetycznie rozchodzić. Lepiej otwór zostawić na wewnętrznym szwie jednej nogi – sprawdziłam :) Do uszycia wystarczy nam najprostsza maszyna domowa, szyjemy dość gęsto ustawioną stębnówką (u mnie długość ściegu na poziomie 2).

1. Na początku zszywamy nogi, tak jak na zdjęciu:

2. Łączymy nogi z częściami głównymi. Układamy na jednej części głównej nogi i zszywamy:

Na jednej z nóg zostawiamy kilkucentymetrowy otwór do wywinięcia.

3. Przyszywamy stopy. Dobrze spinamy szpilkami, a jeśli mimo to nie wychodzi równo – spróbuj najpierw przestębnować ręcznie, potem na maszynie.

4. Na grzebiecie układamy tasiemki i spinamy szpilkami.

Przyszywamy blisko brzegu, tylko dla ustabilizowania całości:

5. Zszywamy ze sobą części główne:

Pamiętaj, by ponacinać zapasy szwów na łukach, m. in. między nogami, na głowie, pod pyskiem.

6. Wywracamy, rozprasowujemy, wypełniamy kulką silikonową i zszywamy otwór ręcznie.

7. Zszywamy ze sobą parę uszu i nacinamy zapasy szwów:

Ręcznie zszywamy ostatni brzeg ucha, nadmiar materiału chowając do środka.

Ściągamy lekko i przyszywamy do głowy (miejsca wszycia można sobie zaznaczyć wcześniej kredą krawiecką, ołówkiem lub znikającym mazakiem do tkanin).

8. Oczy możemy zrobić na kilka sposobów: guziki (wersja dla trzylatków), wycięte kółka z filcu lub zwykłe supełki z nitki. Wybrałam opcję ostatnią, ponieważ żyrafowy odbiorca dopiero niedawno się urodził:

Teraz możemy z dumą spojrzeć na nasze dzieło! :) Jako modyfikację, na grzbiecie można umieścić materiałową falbankę, tak jak w moim pierwowzorze:

Tak prezentuje się trójwymiarowa żyrafa, która stanowi część wyprawki Matiego – coś czuję, że jeszcze wiele żyraf przede mną! :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Bluzka z falbanami, czyli akcja WWU – darmowy wykrój do pobrania

W końcu przeszłam do trybu wakacyjnego! Choć za oknem mamy wybuchową mieszankę wiosenno-jesienną, a naszą główną rozrywką ostatnich dni są skoki w największej kałuży na osiedlu, postanowiłam zaryzykować i uszyć sobie – uwaga! LETNIĄ bluzkę. Tym samym rozpoczynam cykl wpisów pod tajemniczą nazwą WWU.

WWU – o co chodzi?

O Wykroje Warte Uwagi. Otwarta społeczność szyjąca regularnie podrzuca sobie ciekawe wykroje, nieraz darmowe i ogólno dostępne. Jednak, tak jak przy zakupie auta czy wyborze przyszłego małżonka, zdarzają się buble. I tu wkraczam ja! Na ochotnika, z potrzeby szlifowania swego szyciowego warsztatu, przetestuję szablony godne uwagi i podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami.

Na pierwszy ogień idzie falbaniasta bluzka. Wykrój znajdziecie tutaj:

http://www.ohmotherminediy.com/diy-costura-como-hacer-blusa-con-volantes-en-las-mangas-patrones-gratis/

Jest dostępny w trzech rozmiarch: 36, 38/40 oraz 42, wraz z instrukcją szycia w formie video. Szyje się przyjemnie, nie ma bubli i przykrych niespodzianek. Warto sprawdzić wcześniej rozmiarówkę (nie ma tabeli rozmiarów), moja bluzka wyszła minimalnie za szeroka. Jedyną trudnością okazało się ładne podłożenie brzegów falban, dlatego warto przed szyciem zaprasować żelazkiem zapas materiału i spiąć szpilkami. I nie poddawać się, gdy za pierwszym razem nie wyjdzie perfekcyjnie – prujemy i próbujemy dalej :)

Największym problemem okazała się pogoda – po co szyć letnie bluzki, skoro za oknem leje i wieje? Udało się nam jednak złapać trochę słońca i zrobić kilka zdjęć w Supraślu – jednym z najbardziej urokliwych zakątków Podlasia. 

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Niemowlęca wyprawka Rudej. Część II – zabawki do maty lub girlandy DIY + wykrój do pobrania PDF

Lato jest, jakie jest – nic nie da się zrobić, oprócz usilnej wiary i nadzei w słoneczne jutro. A gdyby jutro znów padało, to możecie poprawić sobie humor i uszyć takie tam małe piękności. Użyłam ich do ozdobienia maty edukacyjnej z poprzedniego wpisu, ale mam jeszcze misterny plan zadomowić balony przy grającej karuzeli do łóżeczka. A dla kolejnego niespodziankowego dziecka powstanie girlanda z balonów, o!

Poniżej znajdziecie szablony do pobrania z Onet Dysku w formacie PDF, gotowe do wydrukowania w warunkach domowych. Szablony mają uwzględnione zapasy na szwy.
zabawki do maty 1
zabawki do maty 2

Szycie:

1. Gwiazdka – wycinamy dwa razy, z podwójnie złożonego materiału.

Na górze możemy umieścić tasiemkę. Składamy prawymi stronami do środka i zszywamy, zostawiając na jednym ramieniu nieduży otwór.

Nacinamy wszystkie wewnętrzne rogi, prostopadle do szwu oraz szczyty ramion, czyli rogi zewnętrzne, ścinając nadmiar materiału. Dzięki temu po wywinięciu gwiadka nie będzie się marszczyć.

Wypełniamy kulką silikonową i ręcznie zszywamy otwór.

2. Księżyc – wycinamy podwójnie.

Na szczycie umieszczamy pętelkę z tasiemki.

Składamy prawymi stronami do środka i zszywamy, zostawiając na łuku wewnętrznym otwór na wywinięcie. Ścinamy narożniki, tak by nie uszkodzić szwu, wywracamy na prawą stronę.

Wypełniamy kulką silikonową i ręcznie zszywamy otwór.

3. Balon – wykrój wycinamy 6 razy.

Zszywamy boki 3 kolejnych części, tak by powstały dwie identyczne połówki.

Na dole umieszczamy kilkucentymetrowy kawałek tasiemki, który będzie udawał kosz balonu.

Składamy jest prawymi stronami do środka.

Możemy ściąć narożniki, ostrożnie by nie uszkodzić szwu.

Zszywamy, zostawiając otwór na wywinięcie. Odwracamy na prawą stronę, wypełniamy kulką silikonową i ręcznie zszywamy otwór.

Teraz Wy też możecie uszczęśliwić jakąś przyszłą mamę. Oraz dziecko, oczywiście :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Niemowlęca wyprawka Rudej. Część I. – mata edukacyjna DIY

Przy moim dziecięciu bieg wydarzeń był tak szybki (generalnie półtorej tygodnia zamiast 9-ciu miesięcy ciąży), że nie zdążyłam nawet pomyśleć o wyprawce dla Bunia. Dlatego radość moja była wielka, gdy znajoma zrobiła nam wszystkim mega niespodziankę i poprosiła o pomoc w szyciu wyprawki. Dlatego przed Wami i przede mną kilka części Rudej wyprawki. Let’s go! :)

Przyszła mama nie przepada za wszelkimi misiami – pysiami (poza tym, niemowlaki widzą bardziej czarno-biało, niż różowo-niebiesko). Powstał więc pomysł, by mata edukacyjna zyskała nowe oblicze. Przed wejściem moich nożyczek w drogę, wyglądała mniej więcej tak:

Na pierwszy ogień poszła sama mata. Odprułam wszystkie bibeloty oraz plastkowe klamry, do których przypina się pałąki. Zmierzyłam średnicę i wycięłam z dwóch rodzajów bawełny odpowiednich wymiarów koła. Zszyłam, zostawiając otwór na włożenie wypełnienia. Do warstwy spodniej doszyłam paski z klamrami. Niestety pośpieszyłam się trochę i musiałam zrobić to ręcznie – lepszym pomysłem było przyszycie ich przed złączeniem obu warstw. Uczcie się na moich błędach :)

Pałąki obszyłam minky – mimo mojej nieskrywanej niechęci i konieczności odkurzania po bliższym spotkaniu. Specjalnie wybrałam coś elastycznego -  musiałam w końcu zszyć, wywinąć i naciągnać 150 centumetrów tunelu. W odpowiednich miejscach doszyłam wstążki. Oba pałąki połączyłam troczkiem z bawełny.

Potem nastąpiła najprzyjemniejsza część, czyli ozdobienie maty. Ale o tym w następnym wpisie :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!