Święta w rytmie slow

Jeśli oczekujesz znaleźć planer świątecznych porządków albo listę świątecznych dań must have – rozczarujesz się. Ponieważ nasze Święta z roku na rok są coraz bardziej slow. Czy da się wypisać z grudniowego pędu? Znaleźć czas na wszystko? A podczas kolacji wigilijnej nie myśleć o tym, kiedy będę już mogła paść na twarz, by następnego dnia powtórzyć ten sam schemat akcji?

christmas-2595539_960_720

Nie wiem jak Ty, ale gdy myślę o Świętach, widzę wolny poranek i nasą rodzinę, nieśpiesznie jedzącą śniadanie. My popijamy kawę, przytuleni na kanapie, Bunio bawi się nowymi zabawkami. No dobra, trochę się rozmarzyłam, miejsce na kanapie ma tylko jedno z nas, drugie bawi się na podłodze najnowszym Transformersem. Ale z tego obrazka bije jedno – mamy czas.

Czas, który jest obecnie największą wartością darowaną drugiemu człowiekowi. Pamiętam, gdy podczas testów psychologicznych w Ośrodku mieliśmy do dokończenia kilka zdań, w tym: denerwuje mnie….. i bez namysłu wpisłam: gdy ktoś marnuje mój czas. Ten, w którym mogłabym bawić się z synem lub pić gorącą herbatę, oglądając film z mężem. Dlatego też, gnana codzienną potrzebą wyrobienia się ze wszystkimi obowiązkami, o przygotowaniach świątecznych myślę w kategoriach czasu. Czy warto poświęcać go na zrobienie dań, które zostaną tylko przypadkowo skubnięte widelcem? Albo ganiać za prezentami, kupowanymi na zasadzie: „bo trzeba”? Nie mówiąć o lataniu z mopem za każdym odciskiem psiej łapy. Dziękuję, już to przerabiałam.

Zwolnij. Porządki rozłóż na kilka dni i kilka osób. Jedzenie przekalkuj na rzeczywiste możliwości żerne swych gości. Okna zasłoń, dywany odkurz, obrus uprasuj. Ubierz choinkę. W Wigilijny poranek zjedz śniadanie w łóżku, rozmawiając o miłych rzeczach, bez spoglądania na zegarek. Włącz kolędy, nie myśląc o skrępowaniu sąsiadów słyszących Twoje możliwości wokalne. Stań przed lustrem i uśmiechnij się do siebie. Popatrz w oczy swoich bliskich i pomyśl, ile szcześcia w nich widzisz.

Niech te Święta będą w rytmie slow. W imię radowania się Bożą miłością, której tylko nikłą cząstkę możemy zobaczyć w innych. Z myślą o tych wszystkich szczęściach, tych małych i dużych, o które potknęły się Twoje nogi w ostatnim roku.

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

4 Komentarze

  1. Pamiętam Święta, kiedy byłam w ciąży. Mieszkaliśmy daleko od całej rodziny, a ja dostałam zalecenie, że już lepiej nie podróżować. Dlatego byliśmy we dwójkę. Mimo tego wystroiliśmy się do kolacji. Była grzybowa, bigos i pierogi, no i obowiązkowo karp dla Mr. T. A po kolacji założyliśmy dresy i oglądaliśmy TV. Było na luzie i było powoli. I było miło. I chociaż tęskniłam trochę za rodziną, to cieszyłam się, że nie uczestniczę w tym: muszą być trzy zupy, makiełki, jagły i inne cuda wianki. A potem tylko słuchać: ‚no weźcie, przecież my sami tego nie zjemy’. Dlatego teraz pracuję nad swoją wersją Świąt – podobnie ja Ty w rytmie slow. :) Wesołych Świąt :)

Odpowiedz na „~EwaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.