Wełniany kardigan z wykroju podstawowego, czyli jak nie zmarznąć w środku zimy

Pierwszy śnieg od razu budzi we mnie potrzebę szukania ciepłych ubrań, ciepłych aż do granic możliwości. Jako pierwszy zmarźlak ściany wschodniej postanowiłam uszyć sobie kardigan, w którym zimowe mrozy nie będą już takie straszne.

DSC_0390

W ręce (a raczej na ekran) wpadła mi włoska wełna parzona, którą możecie znaleźć tutaj. Wykrój wymyśliłam sama, mając w pamięci jeden z popularnych jakiś czas temu wykroi z Burdy. Korzystałam z jednego z moich ulubionych szablonów. Zmieniłam tylko przód, „ścinając” górną część i zaokrąglając dolną.

Pierwszy raz szyłam tego typu materiał. Czasem warto sięgnąć po coś innego niż dresówka, która wybacza wiele błędów technicznych :) Już teraz wiem, co mogłam od początku zrobić lepiej. Szycie samym overlockiem nie było dobrym pomysłem – może i zlikwidujemy wszędobylskie paprochy, ale szew nie był wystarczająco wytrzymały, więc wszystkie szwy musiałam poprawić stębnówką.

4a

Całość wykończyłam szeroką plisą. Strasznie jednak przeszkadzał mi widoczny ścieg overlocka, więc zakryłam go centymerową plisą z resztek szarego jesreyu. Warto pamiętać, że wełna w składzie rządzi się swoimi prawami – nie wiem czy uda mi się przywyknąć do charakterycznego „drapania”. Jednak efekt końcowy tak mi się podoba, że może się przekonam? :)

Teraz już tylko nowy płaszczyk i jestem gotowa na zimę!

1 — kopia28

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

4 Komentarze

Odpowiedz na „~lavinkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.