Co robić z kilkulatkiem w domu? 5 pomysłów na spędzenie czasu z małym dzieckiem

Kto nie musiał spędzić ostatnich dni z chorym dzieckiem w domu, ten jest szczęściarzem. Jeśli udało Ci się uchronić przed grypą, sprzedaj mi proszę swój sposób  :) A jeśli, tak jak my, zostaliście powaleni przez wirusy albo macie ferie i nie wiecie, co zrobić z czasem – łapcie pomysły!

1. Domowa piaskownica

Potrzebna będzie mąka i olej. Kilogram mąki wsypujesz do dużej miski. Dolewasz trochę oleju, mieszasz. Jeśli mąka nabrała konsystencji lekko mokrego piasku, dorzucasz foremki, łopatkę i zaciekawione dziecko. Jeśli, jak w słabym romansie, akcja się nie klei – dolej jeszczce trochę oleju. Proponuję omijać dywany, po co walczyć potem z odkurzaczem :)

2. Pieczątki z ziemniaka

pomysł stary jak świat (chociaż najpierw pomyślałam o sobie, bo to jedna z moich ulubionych zabaw z dzieciństwa) :) Generalnie malowanie farbami jest cudownie odprężające, zarówno dla dzieci i dorosłych. Jednak jeśli Twoje dziecko wykaże trochę inwencji twórczej, skończy się na pomalowanych odnóżach, podłodze, dywanie, a nawet psie. Tak więc ukierunkowanie zapędów artystycznych na kawałek bezbronnego warzywa wyjdzie na korzyść osoby sprzątającej (odchwytliwie nie użyłam słowa: matki) :)

3. Tor przeszkód

Nie może zbraknąć zabawy ruchowej! Zbuduj swój własny tor przeszkód. Możesz wykorzystać najprostsze rzeczy dostępne w domu i ułożyć własną historię, np:

- wskakiwanie na poduszki ułożone jak kamienie na wodzie,

- przejście po skakance, czyli linie zawieszonej nad przepaścią,

- przejście po desce opartej na książkach (nasz syn zrobił sobie nawet wyskocznię!), czyli spacer po moście,

- wskakiwanie w kałuże, ułożone ze sznurka koła,

- czołganie pod liną, zawiązaną między krzesłami,

- tunel z kartonu, a najlepiej kilku kartonów – hit poprzedniej zimy, kiedy po przeprowadzce mieliśmy ich tysiąc.

Pamiętaj tylko o względach bezpieczeństwa, każdą z przeszkód sprawdź dokładnie. Najlepiej osobiście :)

4. Szpiegowskie zadanie

Pamietacie z filmów o 007, czy innym Bondzie, laserowe zabezpieczenia? Trzeba było się dobrze nagimnastykować, by przez nie przejść. Zrób identyczne z papierowej taśmy malarskiej. W dość wąskim korytarzu, między ścianami zaczep taśme malarską, tworząc laserową sieć. Na pierwszy ogień niech idzie Tata. Może się okaże, że masz w domu James’a….. :)

5. Muffinki!!

Nasza ulubiona zabawa. Ehhhh :) :) :) Robienie muffinek ma jedną, niepodważalną zaletę – tego naprawdę nie da się zepsuć. Naprawdę. Mówi to osoba, która potrafi podać gościom zakalca oblanego nierówno galaretką. Z okazji urodzin teścia (dobrze, że mają jednego tylko syna i nie mam konkurencji) :) Zasada jest prosta, w jednej misce miesza się składniki suche, w drugiej mokre. Pierwszą dajesz dziecku, drugą ogarniasz sama. Dzięki temu niwelujesz poziom strat do rozsypanej mąki :)

Nie ma lepszego sposobu na budowanie relacji, niż czas spędzony razem. Nie zawsze musi być to coś wielkiego, czasem wystarczy kilka prostych i tanich rzeczy. Zdziwisz się, ile radości daje najprostsza zabawa w chowanego!

Skąd się biorą niegrzeczne dzieci?

Grzeczność jest chyba najbardziej pożądaną cechą dziecka. Narzucona przez oczekiwania społeczeństwa spędza sen z powiek niejednym rodzicom. Pamiętam, gdy Bunio pierwszy raz usiadł na środku korytarza w centrum handlowym, próbując głośno i wyraźnie przekonać mnie do swoich racji. Zastanówmy się więc dlaczego dzieci są niegrzeczne?

1. Zbyt duże oczekiwania wobec dziecka.

W żaden sposób, nawet najlepiej wychowany dwulatek, nie zawiąże sobie sam butów. Ani nie utrzyma na wodzy emocji, gdy ktoś wchodzi bezczelnie na jego teren, przestawiając skrzętnie utawione w rzędzie auta. Nie ma opcji. Tzn. zdarzają się takie przypadki, szczerze zazdroszczę. Warto poczytać sobie o rozwoju emocjonalnym naszego dziecka i nie frustrować się zachowaniami, które są całkowicie adekwatne do jego wieku.

2. Chęć zwrócenia na siebie uwagi.

Dla naszego dziecka zawsze będziemy najważniejsi na świecie. Dlatego, przynajmniej w pierwszych latach, warto to zaakceptować jego potrzebę naszej uwagi. Nie zawsze jest łatwo. Sama próbowałam być super-matką, co jeździła z dzieckiem do pracy, na zakupy, na kawę z przyjaciółkami, dosłownie wszędzie. Głupi pomysł – sorry za szczerość.

W końcu, gdy dojrzałam do tego, by oddać komuś pałeczkę i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia, poczułam ulgę. Dlaczego? Bo nasze dzieci potrzebują naszej pełnej uwagi, nie rozbitej między żalącą się przyjaciółką w gwarnej kawiarni. Jak się czujesz, gdy twój rozmówca (partner, szef, przyjaciółka, mama) w czasie, gdy mówisz o czymś naprawdę da ciebie ważnym, wyciąga telefon i zaczyna rozmowę z kimś innym?

3. Badamy granice.

Jak to się dzieje, że dzieci w przedszkolu grzeczne, w domu dają w kość swoim rodzicom? Albo te ułożone w domu, u dziadków dostają małpiego rozumu? Pamiętam dobrze jedno zdanie z kursu w OA: „dzieci są najlepszymi psychologami”. Będą widzieć na kogo podziała płacz i lament, a gdzie dzikim krzykiem wymuszą to co chcą.

Granice. Cudowne słowo – klucz wychowania w miłości. Jeśli mówisz, że oglądamy 2 bajki, w odpowiednim czasie wyłącz telewizor. Nawet jeśli za pierwszym czy drugim razem będzie bunt. Będzie, bo Twoje dziecko sprytnie sprawdzi, czy może dwie znaczą jednak cztery albo i więcej? Stawianie granic nie jest oznaką zimnego chowu i i tresury. Jest naturalnym czynnikiem wychowawczym. A jeśli dziecko nie nauczy się tego w domu, ciężko będzie mu w szkole i w pracy, oj ciężko…..

4. Każdy ma prawo mieć gorszy dzień.

Zarówno Ty, jak i Twoje dziecko. Więc czasem warto nie brać wszystkiego tak bardzo do głowy. Rozmawiać, tłumaczyć, ale nie być domowym generałem. A wielu nieprzyjemnych sytuacji da się uniknąć, wplatając w codzienność odrobinę humoru.

Pamiętaj, że dodatkowy dystans do życia jeszcze nikogo nie zabił. Zmień zły dzień w dobry. Przytul i nie wypuść z objęć dopóki cała złość nie ujdzie. Warto!

Akcja organizacja! Worek na zabawki DIY – tutorial

Leniwy poranek. Z kubkiem nie do końca jeszcze zimnej kawy otwieram komupter, gdzie z miejsca atakuje mnie hasło reklamowe jakiegoś sklepu: „Marzysz o domu bez bałaganu?” Zaraz, zaraz. Really?! Ktoś jeszcze mnie o to pyta?

W pierwszej chwili, gotowa byłam rzucić wszystko i wznieść ręce ku jedynemu czystemu miejscu w naszym mieszkanu – czytaj: sufit – i krzykąć głośne TAK! Kto, dzieląc przestrzeń życiową z kilkuletnim dzieckiem nie marzy, by przejść przez korytarz, nie wchodząc bosą stopą na klocek Lego? Albo móc położyć się pod kocem, nie mając w nogach śmieciarki, a pod poduszką wozu strażackiego? NIe mówiąc o śmiertelnym zagrożeniu, jakim jest hulajnoga pozostawiona tuż za zakrętem…. Dość! Zawołało me zbolałe serce. Miejsce zabawek jest…. w worku! :)

O mamo, ileż mi to zajęło. Obmyślanie, planowanie i liczenie. A i tak wszystko nie pasowało, wymiar wymiarowi nagle stał się nierówny, prułam kilka razy, nawet maszyna odmówiła posłuszeństwa. Na szczęście chociaż syn był bardziej ogarnięty niż ja, bo od razu zdecydował się na tkaninę i z radością podawał szpilki. Ale po kolei.

Pokażę Wam dziś jak uszyć podręczny worek za zabawki. Tzn. bardziej opowiem, bo koncepcja i ostateczne wykonanie trochę się różnią, więc i materał zdjęciowy nie do końca spójny. A i rozciągnięcie w czasie wyszło spore.

Krojenie

Zdecydowałam się na worek o średnicy 150 cm. W zamyśle miał służyć też jako dywano-mata, stąd taki rozmiar – śmiało można zmniejszyć (niektóre źródła mówią, że 110 cm to już wystarczająco).

Potrzebujemy więc koła o średnicy 150 cm + zapas na szew. Teraz pytanie – jak skroić równe koło? Materiał składamy na pół i znów na pół. Od środka zgięcia odmierzamy długość promienia (w moim przypadku 75 cm) i zaznaczamy. Im gęściej, tym koło będzie bardziej okrągłe. Kroimy w 3 wersjach – część zewnętrzna, wewnętrzna i owata. Na jednej z części naniesiemy nacinki, które później pomogą nam w równomiernym rozłożeniu rączek. Składamy materiał tak jak przy rysowaniu koła i zaznaczamy:

Szycie

1. Obie części wycięte z tkanin składamy prawą stroną do środka. Układamy na owacie i spinamy wszystko razem. Pamiętaj, by całość złożyć w taki sposób, by widzieć nacinki.

2. Zszywamy, zostawiając przerwy między nacinkami, zgodnie ze schematem (pamiętaj o otworze na wywinięcie!):

3. Odwracamy na prawą stronę, lekko rozporasowujemy (mała temperatura, dużo pary, by nie stopić owaty), zszywamy pozostawiony wcześniej otwór na wywinięcie.

4. Sprawdzamy szerokość naszego sznura. Dodajemy trochę luzu i zszywamy tunel – stębnujemy kilka centymetrów od brzegu. Dodatkowo możemy przestębnować ok. 0,5 cm od brzegu na wysokości rączek:

5. W powstały tunel wciągamy sznur. Sprawdzamy, czy swobodnie się przesuwa. Związujemy końcówki sznura i przystępujemy do robienia porządku.

Po skończonej zabawie rach-ciach! Chowamy wszystko razem w wór i cieszymy się czystym salonem. Dzisiaj Bunio postanowił robić za modela, niechęć do ustępstw (zdjęcie piżamy na rzecz ładniejszych zdjęć) jest już bardzo wyraźnie zaznaczona. Ma przed sobą przyszłość chłopak :)

Akcja organizacja! Kosze do pokoju dziecięcego DIY

Kto cierpi z nadmiaru rzeczy po Świętach? :) Po całej gorączce zakupowej nadszedł czas otrzeźwienia. Podrzucam Wam pomysł na bawełniane koszyki – coś, co aktualnie mają w swoich domach chyba wszyscy blogerzy wnętrzarscy i parentingowi. Nie dziwię się im wcale, nie ma praktyczniejszego sposobu na ogarnięcia miliona drobiazgów.

Pomieszczą wszystko – od całej kolekcji aut czy spinek do włosów, po kosmetyki czy książki. I najważniejszy plus – bez probelmu można wrzucić je do pralki. Sprawdzą się nie tylko w wersji dziecięcej, w tajemnicy Wam powiem, że niedługo powstanie nawet egzemplarz salonowy!

Krojenie i szycie

Koszyki szyjemy identycznie jak duży kosz, zmieniamy tyko wymiary i nie robimy rączek – chociaż w sumie czemu nie? :) Na większy koszyk skroiłam kwadrat o boku 22 cm i prostokąt 25×82 cm (zapasy na szwy już wliczyłam), w ilości sztuk 3: tkanina wewnętrzna, owata, tkanina zewnętrzna. Na mniejszy kosz potrzeba nam kwadratu 17×17 cm i prostokątu 18×62 cm, również potrójnie.

Moje egzemplarze strażackie są do przygarnięcia na OLX, także kto pierwszy, ten zagląda tutaj, a tu i tu są również torby bawełniane polecające się do noszenia zakupów! :)

Czasem pytacie mnie, jak łączę to wszystko – szycie i życie. Zazwyczaj w chaosie, czyli jak wygląda nasz backstage, w piżamach o 12 skoro świt :)

Marchewkowe dinozaury, czyli bluza dziecięca – wykrój do pobrania PDF

Działamy! Po świątecznym resecie i poświątecznym zawirowaniu w pracy, jestem :) A to dlatego, że nieogarnięcie me sięgnęło szczytu i zapomniałam o Dniu Marchewki.

Tzn. pamiętałam, ale… Dlatego, żeby dziecko me było choć trochę pomarańczowe, szybko usiadłam do maszyny i powstała bluza z dinozaurami. Mało marchewkowe zwierzęta, ale znając upór mojego dziecka, musiałam znaleźć coś ciekawego :) 

Pod ostrze nożyczek poszła moja stara bluza do biegania (z czasów, gdy jeszcze biegałam) oraz kawałek bawełny z nadrukiem. Przy okazji postanowiłam wypróbować znaleziony niedawno wykrój, który za darmo możecie ściągnąć tutaj. Polecam, szybko i łatwo + instrukcja obrazkowa :)

Najpierw obcięłam ściągacze, które potem wykorzystałam ponownie. Po skrojeniu poszczególnych części postanowiłam, że lewa strona stanie się prawą.

Zaczynamy od zszycia szwów ramion. Na płasko wszywamy rękawy (taki zabieg możemy zrobić tylko i wyłącznie przy dzianinach). Układamy dinozaurowe aplikacje, wcześniej podklejone flizeliną, przypinamy szpilkami i przyszywamy gęsto ustawionym zygzakiem. Zszywamy szwy boczne.

Na koniec wykańczamy odzyskanymi ściągaczami dół, rękawy i wycięcie dekoltu. Ściągacze zawsze muszą być ok 1-2 cm krótsze niż odpowiadające im części materiału.

I jak zawsze – cieszymy się efektem końcowym! :)