Mini szycie, część I. Lisia rudość poleca się jesień – wykrój do pobrania, DIY.

Jestem człowiekiem atechnicznym. Musiałam zrobić sobie dwa dni przerwy, więc nie tracąc czasu wzięłam się za porządki. I tak wpadałam na nowy pomysł: będę Wam pokazywać w jaki sposób kreatywnie moża wykorzystać nieduże kawałki materiałów. Będą tutoriale, pdfy i co jeszcze dusza zapragnie! Gotowi? :)

Proszę Państwa, oto lis. Lis, który zawładnął niejednym dziecięcym już sercem. Powstało kilka wersji, w każdej coś zmieniałam, aby dojść do perfekcji :) No z tą perfekcją to trochę przesadziłam, ale mam to co chciałam. Zaczęło się oczywiście od materiału. Znalazłam w Jysku super pomarańczowy kocyk, z którego widziałam taką właśnie maskotkę. Z wykrojem nie poszło już tak łatwo – znalazłam coś po angielsku, ale to nie było to. Zaczęło się kombinowanie, rysowanie, poprawianie. I tak powstał on, mój ideał!

A skoro mi się udało, to dzielę się z Wami wiedzą już-nie-tajemną i zostawiam wykrój do ściągnięcia w formacie pdf. Bierzcie i korzystajcie, ale zastrzegam sobie prawo do obejrzenia Waszych rudych poprawiaczy nastrojów jesiennych.

Zużycie materiału – na uszycie lisa zużyjemy materiał o wymiarach ok. 40 x 80 cm. Przykładowe rozmieszczenie i zapotrzebowanie tkaninowe znajdziecie tutaj (w domyśle materiał jest złożony podwójnie):

Krojenie - wszystko jest umieszczone na wykroju. Dodatkowo przed szyciem podklejamy flizeliną twarz i koniec ogona. Po wydrukowaniu sprawdź skalę (5 cm odcinek z boku każdej strony).

część I

część II

Szycie:

  1. Ręce i nogi – zszywamy złożone prawą stroną do siebie. Wywracamy, wypychamy.
  2. Ogon – końcówkę ogona układamy na ogonie właściwym i gęstym zygzakiem przyszywamy jak aplikację. Powtarzamy dla drugiej części. Gotowe ogony składamy prawymi stronami do siebie, zszywamy, wypychamy.
  3. Przód – szpilkami (lub fastrygą) umieszczamy twarz na części przedniej. Przyszywamy gęstym zygzakiem. Tak samo robimy z nosem.
  4. Uszy – składamy prawymi stronami do siebie, zszywamy i wywracamy. Przy cieńszym materiale możemy dodać warstwę owaty. Możemy naciąć materiał na szczycie ucha, tak by nie naruszyć szwu, dla lepszego ułożenia po wywinięciu. Szpilkami tworzymy zakładki, pamiętając o symetrii :)
  5. Tył – między złożone części tyłu wkładamy ogon, mocujemy szpilkami i zszywamy. Zostawiamy kilkucentymetrowy otwór tuż pod ogonem na wywinięcie.
  6. Całość – do przodu mocujemy kolejno uszy, ręce i nogi, pilnując, aby były symetrycznie względem siebie. Układamy tył, prawą stroną do wewnątrz i zszywamy. To chyba najtrudniejszy etap, ale już zaraz widać będzie efekt :) Możemy naciąć ostrożnie materiał w miejscu zagłębienia między głową a tułowiem. Wywracamy i wypełniamy np. kulką silikonową. Ręcznie zszywamy otwór.
  7. Ołówkiem rysujemy oczy i wyszywamy ręcznie czarną nitką (kordonkiem/muliną).
  8. Dumni i szczęśliwi oglądamy swoje dzieło.

A tu wersja przedostatnia i ostatnia obok siebie. Jeśli zainteresowały Cię moje prace zapraszam tutaj, gdzie oddaję w dobre ręce moje nadwyżki szyciowe (tak, tak, na poważnie wzięłam się za porządki) :)

Czym różni się rodzicielstwo adpocyjne?

5378999934_6d1f85ed8e_z

Piątkowe przedpołudnie, leniwie spędzane w łóżku. M. zdążył wyprowadzić psa i pojechał śpiesznie do pracy. Przeciągam się pod kołdrą, mimo że minęła już 9. Dzwoni telefon, numer nieznany. „Mamy dla Was dziecko, chłopiec 14 miesięcy…” Dalej nic nie pamiętam. Jak przez mgłę, palpitacje serca i drżące ręce, ściąganie M. z wyjazdu, szybko, żeby zdążyć do Ośrodka. Pamiętam za to zdjęcia. Uroczy. Uśmiech z 4 zębami. Blond loki. I czekanie do wtorku. Chyba nigdy nie dłużyło mi się tak, jak wtedy.

Pierwsze spotkanie. Zostaliśmy uprzedzeni, że mały jest nieufny wobec obcych. Obcych? Mieliśmy się stać jego rodziną. Ale to dobrze, to zdrowy objaw, normalne w tym wieku. Pierwszy uśmiech. Pierwszy płacz i zaśnięcie w moich ramionach. Pierwsze łzy szczęścia.

Czym różni się rodzicielstwo adopcyjne? Początkiem. Oczekiwaniem na telefon, nowy poniedziałek, 5 kolejnych szans że zadzwoni w tym tygodniu. Strachem, paraliżem twarzy w uśmiechu z reklamy pasty do zębów. A potem wszystko wygląda tak samo.

Tak samo nie wiesz, dlaczego w nocy płacze. Tak samo uczysz się rozpoznawać emocje władające małym umysłem. Czujesz rozpierającą dumę przy każdej nowej czynności, a twój telefon krzyczy z braku wolnej pamięci. Tak samo drżysz, wychodząc do pracy. Tak samo modlisz się, całując śpiącą główkę. Tak samo odurzasz się jego zapachem. Cieszysz się z oczu wlepionych w ciebie, brudnych rąk niszczących świeżo wyprasowaną sukienkę. Tak samo modlisz się o przespaną noc. Zastanawiasz się, czy katar to tylko katar, a ta wysypka to od mleka czy czegoś innego? Czy dziadkowie znów dali cukierka, zapchali pustym cukrem i nakupowali zabawek, na które nie masz już miejsca?

Każde rodzicielstwo jest codziennym zdobywaniem szczytów, walką ze sobą i swoim Ja. Uczeniem się miłości. Niezależnie od tego, jaki był jej początek.

„Synku, wiesz, że nie byłeś u mamy w brzuszku? Byłeś u innej pani”. „U innej pani?”. „Tak, ale mama i tato bardzo za Tobą tęsknili i szukali Cię. I w końcu Cię znaleźliśmy”. „Mamo, płakałaś jak mnie nie było?”. „Bardzo. Ale już jesteś z nami i już nie musimy płakać”.

Obrazek botaniczny DIY, czyli odrobina Skandynawii w naszej jadalnii

Latem wpadłam na taki pomysł. Zachwyciły mnie plakaty o tematyce botanicznej, tak pięknie wyglądają w jasnych, stonowanych wnętrzach. Więc może wymyślić swój własny projekt? Babcine paprocie nadawały się do tego idealnie, spójrzcie tylko:

IMG_20161008_095311

Jak to zrobić? Potrzebujemy:

  • ramka na zdjęcia, rozm. 30×40 cm, np. taka,
  • liście paproci lub innej rośliny, wedle uznania,
  • białe kartki wielkości ramki.

Cały sekret tkwi w odpowiednim wysuszeniu liści. Świeże rośliny układamy między stronami książki (można dorzucić arkusz papieru śniadaniowego dla lepszej chłonności), zamykamy. Obiciążamy np. innymi książkami. Ważne, by podczas suszenia nie przesuwać zawartości, by nie zniekształcić kształtu liści. Po ok. tygodniu możemy sprawdzić gotowość naszego botanicznego eksponatu.

IMG_20161008_095350 IMG_20161008_095337

Gdy wszystko jest gotowe, wkładamy białe papierowe tło i wysuszone liście do ramki. Gotowe :)

Jesteście ciekawi, jak prezentuje się we wnętrzu? Wnętrzu, które osobiście jest dla mnie sercem domu. Jadalnia, która wcześniej była oddzielną sypialnią, jest połączona z kuchnią. Dzięki temu zabiegowi możemy biegać w mieszkaniu w kóło, co młodsze pokolenie uskutecznia codziennie. Żeby zachować spójność z wystrojem kuchni, zdecydowaliśmy się na prostą graficzną tapetę. Co prawda cena sprawiła, że przez miesiąc odmawiałam sobie dodatkowych słodkości podczas codziennych zakupów (tak kochanie, masz mnie!), ale codziennie patrzę na nią z dumą.

DSCF0854DSCF0847   DSCF0926DSCF0915DSCF0938DSCF0944

Jedyne czego mi brakuje, to jasne krzesła. Obecne meble pochodzą z czasów, gdy niewiele interesował mnie szeroko pojęty wystrój wnętrz, a przemawiała strona praktyczna. A propos – ciemny stół bynajmniej nie należy do mebli praktycznych. Jednak da się z tego wybrnąć przy pomocy odpiewiednio dobranych tekstyliów. Z krzesłami jest trudniej, ale stan konta skutecznie przeciwstawia się kolejnym pomysłom :) Wierzę, że nadejdzie taki dzień gdy uda mi się zdobyć piękne stare, drewnianie PRL-owskie krzesła, które potraktowane jasną szarą farbą kredową…. Ech, rozmarzyłam się! :)

Plan niewypał i prezent dla bąbla DIY

Miałam plan. Ambitny, ale możliwy do zrealizowania, żeby co najmniej raz w tygodniu publikować. Plan planem, życie życiem. Także tego… jestem :)

Dziś pokażę Wam jak łatwo i przyjemnie obdarować kogoś małego, kto jeszcze imienia nie ma, ale niedługo już będzie z nami (kochana mamo wspomnianego członka rodziny, wybacz falstart) :)

Spodenki powstały tym sposobem, jako produkt uboczny spódnicy ze spodni. Uff, trochę zakręcone, ale prawdziwe.

DSC_2075DSC_2072DSC_2071

Żeby młody osobnik miał do czego się przytulać i co ślinić w pierwszych miesiącach swojego życia, dostanie jeszcze małe, miękkie służby ratunkowe. Kto pamięta, gdzie pojawiła się już ta bawełna? Tak, tak, wyprawka przedszkolna Bunia! :)

DSC_2081DSC_2088

Wystarczy wyciąć nadrukowany kształt, z odpowiednim zapasem na szwy, złożyć z materiałem, który będzie robił nam za tło, prawymi stronami do siebie. Zszywamy, wywracamy, wypełniamy kulka silikonową, ręcznie zszywamy otwór. Ta dam! Mam jeszcze chęć na krokodyle z tej bluzy, a w ogóle to ja czekam na jakąś dziewczynkę w rodzinie :)

DSC_2085 DSC_2094

Recykling domowy, czyli późnowiosenne porządki

Na wiosenne porządki nigdy nie jest za późno. Kwiecień i maj są zbyt piękne, by spędzać je na sprzątaniu. Od czerwca to już nawet nie ma co myśleć o takich przyziemnościach, trzeba ładować słoneczne akumulatory niezbędne do funkcjonowania od września. A że nic nie poprawia mi humoru w szarobury jesienny wieczór tak jak robienie prania (tak, wiem…. ale pytałam psychologa spotkanego przypadkiem, mieści się to w normie psychicznej), a pralka akurat padła…. Przewertowałam kilka stosów, zadając sobie fundamentalne pytania życiowe: „czy ta bawełna mogła sprać się aż o 3 rozmiary?”, „jak głęboką depresję miałam podczas tych zakupów?” czy „really?!”. Tak więc po segregacji przeplatanej westchenieniami utworzyłam stos zatytułowany: do przerobienia. W dalszym ciągu udowadniam, że da się oszczędzić w życiu szyjąc samemu (pisałam o tym tutaj). Ciekawi?

IMG_20160929_095226

Dowód nr 1

Za małe spodnie dresowe. Do tego w kolorze, który potęguje uczucie pogrubienia. Myślalam i wymyśliłam. Ta dam! Spódnica dresowa! Pełno ich w każdej sieciówce, czyli muszą być modne :) Jak to zrobić?

DSC_2026

Ustalamy długość. Obcinamy z zachowaniem 4 cm zapasu na podłożenie. Rozcinamy szew wewnętrzny spodni i układamy na płasko wycięciami kroku na boki. Ścinamy „rogi”, spinamy, zszywamy, zabezpieczając szew przed strzępieniem się. Roprasowujemy, obrzucamy zygzakiem dół i podwijamy na prawą stronę. Przyszywamy ręcznie na szwach podłożenie. Ważne, by wykończenie dołu było elastyczne, przy wąskiej spódnicy jest to kwestia życia i śmierci :)

DSC_2054

Dowód nr 2

Sukienka z dzianiny. Kupiona wieki temu, założona raz.

IMG_20160929_132136

Powstały z niej spodnie do spania dla Bunia! Dokładny przepis znajdziecie tutaj. Piżam nigdy dość :) Na dodatek uszycie ich nie zajmuje więcej niż godzinę, więc jest to idealny pomysł dla początkujących.

DSC_2114