Welcome back. Dywanik DIY i warsztaty tapcerskie – czyli gdzie byliśmy, gdy nas nie było

Boję się sprawdzić datę ostatniego wpisu, ale to chyba z jakiś miesiąc. Mniej więcej :) Co po drodze? Wakacje, powrót do rzeczywistości, przedszkole, praca, choroby, problemy swoje i nie swoje… Do tego zaczęłam zadawać sobie trochę pytań, co dalej z moim miejscem w tak bogatej blogowej społeczności. W którym kierunku się zwrócić, jak pogodzić wszystko na raz. Czy w ogóle po drugiej stronie jest ktoś kogo interesuje ta moja pisanina. Jaki w tym wszystim sens? Nie wiem. Nie opracowałam żadnego planu działania, nie odpowiedziałam na swoje wątpliwości. Ale jestem.

A jak już jestem, to pokażę owoc samotnych wieczorów, kiedy brakowało natchnienia na siedzenie przy maszynie. A do tego recykling starych T-shirtów, których się uzbierało. Tak powstał dywanik do łazienki. Nie oszukując, jest to żmudne i monotonne zajęcie, które idealnie wycisza nerwowo, dając czas na regenerację psychosomatyczną :)

DSCF0624

Po kolei: tniemy koszulki na kilku centymetrowe paski, które łączymy ze sobą. Pleciemy dłuuuuuuuugi warkocz, pilnując by przejścia między paskami i między kolorami były płynne. Zszywamy, zaczynając od zrobienia małego koła. Idziemy dalej i dalej, pilnując by nie naciągać zbyt mocno warkocza. Grozi to nieestetycznym pofalowaniem całości, sprawdziłam :) Po kilku wieczorach, bogatsi w doświadczenie uruchamiające dodatkowe pokłady cierpliwości, możemy cieszyć się efektem. Pokazałabym Wam go w miejscu docelowym, ale największą ścianę naszego WC zdobi wielka dziura z milionem wiekowych rur, które informują nas o trybie życia sąsiadów w pionie bloku.

DSCF0647

Zastanawiając się nad kolejnym egzemplarzem, który wypruje ze mnie resztkę sił i ostatki cierpliwości, trafiłam na warsztaty renowacji krzeseł typu skoczek. Super dawka wiedzy praktycznej od kogoś, kto robi to nacodzień – czy można chcieć więcej? :) I dostałam olśnienia: ileż błędów popełniłam przy zabawie z tym. Aż mam chęć rozebrać je i zacząć od nowa, powstrzymuje mnie jedynie przerażająca wizja składania go w całość. Następne będzie lepsze. Może ktoś ma jakieś starocie do oddania? Chętnie przyjmę :)

14203259_1194997780542517_8720810478112454434_n

Zdjęcie autorstwa Farat Studio.

A z resztek tkaniny tapcerskiej, która niezawodna Monia przechwyciła w odpowiednim momencie, powstała nowa okładka na terminarz. Ale to już zupełnie inna historia :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.