Kosz do łazienki i nie tylko do łazienki. DIY + tutorial dla początkujących

Zostawiam Wam dziś pomysł na kosz. Kosz jak kosz, pomyślicie sobie, nic szczególnego. Ale jeśli wszystkie butelki płynów i innych specyfików przestają Ci się pałętać pod nogami, to jest to prawdziwy KOSZ. Do tego do zrobienia w godzinę, łącznie z mierzeniem, krojeniem i szyciem. A więc – let’s do it! :)

Krojenie

Mierzymy wielkość docelową kosza. U mnie było to podstawa 25×25 cm, wysokość 40 cm. Kroimy następujące części:

  • dno: kwadrat 27×27 cm (z zapasami na szwy) 2 razy,
  • boki: prostokąt 42×102 cm (z zapasami na szwy) 2 razy,
  • lina na rączki – długość dopasowana do gotowego kosza.

Materiałowo mamy wielkie pole do popisu. Możemy wykorzystać jedną tkaninę, dwie, a nawet trzy lub cztery. Ważne, by materiał nie był zbyt cienki.

DSCF0707

Dodatkowo przygotowałam usztywnienie dna – z resztki podkładu pod panele wycięłam kwadrat 25×25 cm – nie jest to konieczne, ale zdecydowanie poprawia efekt końcowy.

Szycie

Zaczynamy od pierwszej warstwy. Zszywamy krótszy bok prostokąta, zostawiając 1 cm od dołu.

DSCF0714

Rozprasowujemy szew. Robimy nacinki, tak by łatwiej było nam wszyć dno. Zaznaczamy 4 punkty w równych odległościach, do których przypinamy rogi kwadratu.

DSCF0722DSCF0737DSCF0733

Spinamy szpilkami dno, uważając my nie zrobić niepotrzebnych zakładek. Zszywamy i sprawdzamy – jeśli gdzieś zawinął się materiał, rozpruwamy kawałek szwu i poprawiamy.

 DSCF0741

Nacinki pomogą nam w zrobieniu ładnych narożników, musimy tyko uważać by nie były zbyt głębokie i widoczne po odwróceniu materiału na prawą stronę. Szew i brzegi materiału zabezpieczamy zygzakiem.

DSCF0748 DSCF0751

Identycznie szyjemy drugą część kosza. W jednym ze szwów tuż przy dnie zostawiamy otwór na wywinięcie (znów nastąpiła zmiana warunków oświetlenia – to odpowiedź dla tych, którzy pytają jak znajduję czas na szycie). :)

DSCF0765

Kiedy mamy gotowe i rozprasowane obie części, wkładamy jedną w drugą, prawymi stronami do siebie i spinamy szpilkami górny szew.

DSCF0762

Ważne! W tym momencie zauważyłam, że mój kosz w ogóle nie trzyma formy (jedna warstwa to cienka bawełna), dlatego dodałam owatę. Skroiłam duży prostokąt (42×102 cm), zszyłam bok i spiełam razem z resztą. Bądźcie mądrzejsi i zróbcie to od razu – szyjąc wewnętrzną warstwę, razem z materiałem zszywamy wypełnienie.

DSCF0761

Zszywamy górną część kosza i wywracamy na prawą stronę.

DSCF0769

Rozprasowujemy, składamy wszystko na gotowo, stębnujemy kilka cm od brzegu.

DSCF0772 DSCF0777

Dodajemy rączki – ustalamy ich położenie i w tym miejscu robimy dziurki na guzki. Przecinamy i przekładamy linę, zawiązując na końcach węzły.

DSCF0781 DSCF0783

I gotowe! :) Chciałam zrobić zdjęcia całej łazienki, bo dużo się zmieniło od czasu kiedy rezydujemy na Jarzębinowej, ale aparat odmówiła posłuszeństwa zaraz po pierwszych zdjęciach kosza. Także bierzcie co dają :)

DSCF0792 DSCF0794 DSCF0796

Welcome back. Dywanik DIY i warsztaty tapcerskie – czyli gdzie byliśmy, gdy nas nie było

Boję się sprawdzić datę ostatniego wpisu, ale to chyba z jakiś miesiąc. Mniej więcej :) Co po drodze? Wakacje, powrót do rzeczywistości, przedszkole, praca, choroby, problemy swoje i nie swoje… Do tego zaczęłam zadawać sobie trochę pytań, co dalej z moim miejscem w tak bogatej blogowej społeczności. W którym kierunku się zwrócić, jak pogodzić wszystko na raz. Czy w ogóle po drugiej stronie jest ktoś kogo interesuje ta moja pisanina. Jaki w tym wszystim sens? Nie wiem. Nie opracowałam żadnego planu działania, nie odpowiedziałam na swoje wątpliwości. Ale jestem.

A jak już jestem, to pokażę owoc samotnych wieczorów, kiedy brakowało natchnienia na siedzenie przy maszynie. A do tego recykling starych T-shirtów, których się uzbierało. Tak powstał dywanik do łazienki. Nie oszukując, jest to żmudne i monotonne zajęcie, które idealnie wycisza nerwowo, dając czas na regenerację psychosomatyczną :)

DSCF0624

Po kolei: tniemy koszulki na kilku centymetrowe paski, które łączymy ze sobą. Pleciemy dłuuuuuuuugi warkocz, pilnując by przejścia między paskami i między kolorami były płynne. Zszywamy, zaczynając od zrobienia małego koła. Idziemy dalej i dalej, pilnując by nie naciągać zbyt mocno warkocza. Grozi to nieestetycznym pofalowaniem całości, sprawdziłam :) Po kilku wieczorach, bogatsi w doświadczenie uruchamiające dodatkowe pokłady cierpliwości, możemy cieszyć się efektem. Pokazałabym Wam go w miejscu docelowym, ale największą ścianę naszego WC zdobi wielka dziura z milionem wiekowych rur, które informują nas o trybie życia sąsiadów w pionie bloku.

DSCF0647

Zastanawiając się nad kolejnym egzemplarzem, który wypruje ze mnie resztkę sił i ostatki cierpliwości, trafiłam na warsztaty renowacji krzeseł typu skoczek. Super dawka wiedzy praktycznej od kogoś, kto robi to nacodzień – czy można chcieć więcej? :) I dostałam olśnienia: ileż błędów popełniłam przy zabawie z tym. Aż mam chęć rozebrać je i zacząć od nowa, powstrzymuje mnie jedynie przerażająca wizja składania go w całość. Następne będzie lepsze. Może ktoś ma jakieś starocie do oddania? Chętnie przyjmę :)

14203259_1194997780542517_8720810478112454434_n

Zdjęcie autorstwa Farat Studio.

A z resztek tkaniny tapcerskiej, która niezawodna Monia przechwyciła w odpowiednim momencie, powstała nowa okładka na terminarz. Ale to już zupełnie inna historia :)