Mój adopcyjny Dzień Matki, czyli nie bójmy się rozmawiać

„O, jaki ładny synek! Nawet nie wiedziałam, kiedy byłaś w ciąży!” – dawno niewidziana znajoma pochyla i uśmiecha się nad Buniem. „Bo ja nie byłam w ciąży, wiesz?” – mówię z lekkością i uśmiechem. I cisza. Szok, który wywołałam w umyśle owej istoty jest tak wielki, że daję jej chwilę. Potem albo sto pytań lub taktowna zmiana tematu.

 DSCF9893

Często zastanawiam się, dlaczego ludzie boją rozmawiać o adopcji. Jakby był to temat tabu. Z drżeniem w głosie pada pytanie, czy mu kiedyś powiemy prawdę… Przecież ma prawo wiedzieć. Tak samo, gdy ktoś ściszonym głosem pyta o naszą bezpłodność. „Tak, nie możemy mieć dzieci” brzmi gorzej niż opowiadania o grzybicach przyniesionych z basenu czy kolorze wydzielin z nosa.

Chciałam mieć piątkę dzieci. No, chociaż trójkę. Ale życie napisało nam inny scenariusz. W Polsce 25% par ma problemy z płodnością. Tak więc jak masz troje rodzeństwa, to statystycznie jedno z was nie będzie mogło mieć dzieci lub będzie mieć problem z zajściem w ciążę. Dlatego tym bardziej cieszę się, że nasz syn dał mi przywilej bycia mamą. Że M. dał mi oparcie w chwilach smutku. A Bóg – siłę i pokorę, by czerpać radość z tego co mam.

Rozmawiajmy. Pamiętam, jak w okresie czekania na cud bolało mnie, że wszyscy dookoła wiedzieli, ale woleli rozmawiać o przysłowiowej pogodzie. A ja chciałam, żeby ktoś powiedział, że będzie dobrze. Przytulił i pocieszył. Nie obiecywał, że na pewno się uda i tylko jak przestanę myśleć to od razu będę w ciąży. Czasem w ciężkich chwilach potrzebujemy wsparcia, że nie wiemy jak będzie, ale dasz sobie radę. Jesteś silna, masz kochającego męża, razem przez to przejdziecie. Bóg się o was troszczy i ma dla was plan.

A na koniec kilka słów, czego absolutnie nie mówić. Mój osobisty hit, który długo słyszałam: „bo wy tylko pracujecie i nie macie czasu na dzieci, a zobaczycie potem nie będzie tak łatwo!” – ściskało serce, wywracało flaki i sprawiało, że miałam chęć użyć argumentów siły fizycznej do wyrażenia swojego zdania. Tak jak nazwanie mnie karierowiczką, wygodnicką, itp. Na drugim miejscu: „a liczysz dni płodne? wiesz że coś takiego jest, prawda?” – o raju, znam chyba wszystkie strony internetowe o tej tematyce. Na podium uplasowało się wspomniane wcześniej: „bo za dużo myślisz! to trzeba nie myśleć, tylko działać”, wypowiadane przez osoby, które zbyt często wyłączały swoje myślenie. Tak chciałam usłyszeć: „Modlę się o Was i czekam z Wami na Wasz cud. Gdy przyjdzie czas znajdziecie odpowiedzi.”

Dziś moja wymodlona odpowiedź wstała o 6 (syndrom dnia wolnego) i skacze po moim brzuchu, śpiewając całą mocą swych małych płucek – czy można chcieć więcej? <3

Kuchenne ewolucje. Część II – osłonka na doniczkę, tutorial + DIY

Kto pamięta część I kuchennych ewolucji? Ja też nie :) Jakoś dokończenie kuchni poszło w odstawkę, rozwalanie ścian salonu i ogarnianie balkonu skutecznie odwróciły moją uwagę. Czas więc nadrobić.

Co zrobić z brzydką, podrapaną doniczką? Wymienić na nową. Tak, ale po co iść najkrótszą drogą? Można więc uszyć osłonkę, z dowolnego materiału, która będzie nam pięknie współgrać z resztą.

Krojenie.

Potrzebne nam będzie zmierzenie obwodu doniczki w najszerszym miejscu (A), wysokości (B) oraz średnicy podstawki (C).

IMG_20160522_165048[1] IMG_20160522_165114[1] IMG_20160522_165138[1]

Przygotowujemy dwa prostokąty o wysokości: A + 3-4 cm luzu (dodałam 1 cm i jest to zdecydowanie za mało) oraz o długości: B + 1/2C + 6-10 cm (zależy, na ile chcemy wywinąć potem podstawkę). Dodajemy z każdej strony 1 cm zapasu na szwy.

Szycie.

Pierwszy prostokąt (zewnętrzna część) składamy na pół prawą stroną do środka i zszywamy bok i dół. Rozprasowujemy. Układamy jak na zdjęciu: IMG_20160522_165241[1]

Teraz obliczamy długość naszego boku podstawy, czyli 1/4 wymiaru A. Jest to długość zaznaczona na zdjęciu na czerwono. Ważne jest by, odcinek ten przebiegał prostopadle to widocznego szwu dolnego (sprawdzamy ekierką). Zszywamy, obcinamy „rogi” i rozprasowujemy.

IMG_20160522_165326[1]

Drugą część (wewnętrzną) szyjemy tak samo, z tym że w połowie szwu bocznego zostawiamy otwór o długości około 4-5 cm.

IMG_20160522_165353[1]

Gdy mamy obie części gotowe, spinamy prawymi stronami do siebie (zewnętrzna strona w środku), zszywamy centymetr od brzegu, odwracamy.

IMG_20160522_165425[1]

Po rozprasowaniu układamy i stębnujemy pojedynczo lub podwójnie. Zszywamy (ręcznie lub maszynowo) otwór w wewnętrznej warstwie.

IMG_20160522_165455[1]

Na dobrą sprawę sposób ten możemy wykorzystać wszędzie. Począwszy od organizerów na biurko czy do szafki, skończywszy na koszach na książki lub zabawki (wystarczy usztywnić wszywając np. owatę).

To kto próbuję? A może prezent na Mamowe kwiatki? Ps. Plakat z bloga My Pink Plum :)

IMG_20160522_165559[1]

Dzień Matki w kapciach. DIY + wykrój na domowe baleriny do ściągnięcia.

Niewiele wiem na temat obchodzenia Dnia Matki ze strony matki, albowiem będzie to pierwszy mój dzień. A że dziecię dopiero 2-letnie, to na cuda nie liczę, będę szcześliwa, jak da mi pospać tego dnia do 8 :) Ale hola, hola, przecież też jest druga strona i swoją mamę mam. Mamę, której zawsze zimno („Karol, gdzieś znowu jest przeciąg!!!!”), więc z myślą o niej powstały cieplutkie baleriny domowe.

Temat kapci jest już znany, powstała kiedyś konstrukcja oraz przepis szycia pewnych pantofli domowych, który stosuję do dzisiaj – sprawdza się w wersji zimowej. A na porę letnią proponuję gotowy wykrój do ściągnięcia, także nie trzeba się męczyć już z samodzielnym rysowaniem. Są w rozmiarze 38 (w zależności od rozciągliwości użytych materiałów i rozbieżności pomiarów rozmiar może się wahać od 37 do 39), także ewentualne zmiany rozmiaru zostawiam już Wam, ambitnym i twórczym czytelnikom.

baleriny cz. A

baleriny cz. B

Krojenie:

  • część A: 2x z podwójnie złożonego materiału wierzchniego (u mnie gruba bawełna z Ikei, która wystąpiła m.in. tutaj) oraz 2x podwójnie złożonego wkładu (w mojej wersji polar)
  • część B: 2x z wkładu (polar) i 2x z wytrzymałego materiału na podeszwę (może być eko skóra, jeans; użyłam materiału technicznego z roboczych spodni M.)

IMG_20160516_133213[1]

Szycie:

Zszywamy tylne boki części A w obu warstwach. Rozprasowujemy.

IMG_20160516_133232[1]

Spinamy ze sobą obie warstwy prawymi stronami do siebie i zszywamy razem.

IMG_20160516_133302[1] IMG_20160516_133315[1]

Rozprasowujemy i stębnujemy ok. 0,5 cm przy krawędzi (leniwie pominęłam ten krok, co widać na zdjęciach, dlatego nie popełniajcie moich błędów kroczenia na skróty). Nacinamy delikatnie materiał w „zagłebieniu”, by po wywinięciu na prawą stronę ładnie się ułożył.

IMG_20160516_133333[1] IMG_20160516_133351[1]

Gotową część A spinamy gęsto szpilkami z wkładem części B. Zszywamy zygzakiem, żeby ułatwić sobie sprawę.

IMG_20160516_133443[1] IMG_20160516_133502[1]

Na to układamy podeszwę, prawą stroną do wewnątrz i zszywamy stębnówką, zostawiając ok. 5 cm otworu do wywinięcia.

IMG_20160516_133526[1] IMG_20160516_133543[1]

Odwracamy na drugą stronę i rozprasowujemy. Otwór zszywamy ręcznie. Dla chętnych – doszywamy kokardki z tasiemki.

IMG_20160516_133557[1] IMG_20160516_133617[1]

No i to by było na tyle. Proste? Za pierwszym razem może się wydawać nie za bardzo, ale uwierzcie mi, że 2 para będzie już perfekcyjna! :)

Edit: Mamita przysłała zdjęcie :)

13339631_588260134674549_4710064707041342528_n

Lisica, czyli poduszka z uszami nr. 2 – wykrój do pobrania, DIY

Oj uciekł mi ten tydzień niewiadomo gdzie, lenistwo lenistwem, a roboty mnóstwo. Tymbardziej gdy M. cały tydzień w pracy, a Bunio porzucił drzemki dzienne. Tak więc bez zbędnego pisania przedstawiam Wam drugi tutorial przygotowany na akcję szycia poduch dzieciom z Domu Małego Dziecka. O akcji więcej możecie poczytać tutaj: Do Poduszki lub w poprzednim, króliczym wpisie.

Wykrój do pobrania – wystarczy kliknąć w odnośnik, zapisać na dysku i wydrukować :)

lis część I

lis część II

Wykrój po wydrukowaniu można sprawdzić, czy nic nie pomieszało się nam ze skalą wydruku (na pierwszej stronie z boku jest podziałka). Wycinamy i sklejamy ze sobą odpowiednie części. Jeśli chodzi o materiały dla osób początkujących najlepsza będzie zwykła bawełna (nie rozciąga się, dzięki czemu będzie łatwiej szyć), można też pokombinować i użyć np. dresówki. Inwencja twórcza bardzo mile widziana :)

Krojenie

Z pomarańczowej bawełny:

  • panel przedni poduszki – prostokąt 40x40cm,
  • panel tylny poduszki – dwa prostokąty 25x40cm,
  • uszy – 1x z podwójnie złożonego materiały (można śmiało zaszaleć i jedną parę zrobić białą lub we wzorki).

Z białej bawełny:

  • policzki – 2x z podwójnie złożonego materiału,
  • uszy – 1x z podwójnie złożonego materiału.

Dodatkowo:

  • oczy i nos z czarnego filcu (opcjonalnie polar lub inny materiał, który nie będzie się strzępił – dzięki temu zaoszczędzimy sobie sporo pracy),
  • uszy z owaty (1 para).

Szycie:

1. Panel przedni

Będzie bardzo podobnie jak w poprzedniej wersji (po dokładniejsze instrukcje odsyłam TUTAJ). Po zszyciu policzków, wywróceniu i rozprasowaniu, naszywamy je na panel przedni poduchy. Dodajemy oczy i nos, stębnujemy.

IMG_20160506_163824[1]

Na policzkach rysujemy wąsy – trzy linie, symetryczne względem siebie. Stębnujemy je ręcznie lub maszynowo – warto, by były widoczne (u mnie potrójna stębnówka, ale można po prostu delikatnie przeszyć tą samą linię 2-3 razy). Mimo, że wcześniej nie planowałam, dodałam też zarys pyszczka, jakoś tak sympatyczniej to wygląda :)

IMG_20160506_163756[1]

2. Uszy

Tym razem polecam użycie owaty (lub inaczej ociepliny). Wycięte z materiału uszy układamy prawymi stronami do siebie. Tak złożone kładziemy na wycietej warstwie ociepliny, spinamy razem i zszywamy.

IMG_20160506_163906[1]

Przed wywróceniem na prawą stronę, możemy delikatnie ściąć sam czubek, tak by nie uszkodzić szwu. Wywracamy na prawą stronę, delikatnie rozprasowujemy (mała temperatura, dużo pary) i spinamy, tworząc zakładki. Dzięki temu nasze uszy mają formę 3D :)

IMG_20160506_163851[1]

Gotowe przypinamy szpilkami do panelu przedniego.

IMG_20160506_163727[1]

3. Panel tylny

Wykańczamy jeden dłuższy bok każdego kawałka, np. przez przestębnowane potrójne podwinięcie. Układamy obie części na panelu przednim, prawymi stronami do środka. Powstanie nam zakładka, przez którą będzie można włożyć poszewkę na poduszkę. Zszywamy całość stębnówką, pamiętając by zabezepieczyć uszy (wystarczy przeszyć w tym miejscu dwa – trzy razy), ponieważ będą narażone na szególne traktowanie :) Dodatkowo obrębiamy boki, przycinamy wszystkie nitki, wywracamy na drugą stronę. Rozprasowujemy szwy.

Zdjęć z modelem brak, albowiem się zbuntował (proszę, niech ktoś mi powie kiedy mija bunt dwulatka?). Moja wersja wyszła podwójnie lisia, bawełna którą widzicie na zdjęciu skradła moje serce, jest urocza :)

DSCF9858

W kolejnym egzemplarzu na pewno podniosę trochę nosek, buźka wyszła trochę za nisko.

DSCF9887DSCF9875

Kochani, zostawiam Was z dwiema poduchami i gorącą prośbą o wsparcie akcji. Są to tylko przykładowe propozycje, które możecie potraktować jako bazę do kolejnych pomysłów. A jeśli wydają się Wam za trudne do uszycia, możesz skorzystać np. z tutorialu na poduszkę gwiazdkę. Pamiętaj – każdy, nawet najprostszy egzemplarz, bardzo się liczy. Dobrego tygodnia! :)