Czy da się szyć przy dziecku, czyli mother-power przy maszynie

Od niedawna jestem mamą. Prawie miesiąc temu poznaliśmy naszego synka, rocznego urwisa, fana śrubek, wtyczek do kontaktów i wszystkich gadżetów elektronicznych. Z nieskrywaną radością przeniosłam się w świat kaszek i pieluch, klocków i autek. A co z szyciem? Czy bycie mamą wyklucza spędzanie czasu w towarzystwie kojącego nerwy turkotu?

Maszyna towarzyszyła mi przez ostatni rok na okrągło. W ciągu ostatnich czterech tygodni wykonałam: podłożenie 2 par spodni, zszycie urwanego paska od nerki oraz obmyślenie wykroju na torbę do wózka. Yeah, czyste szaleństwo!  :)

DSC_0228DSC_0226

Opcje są dwie: albo z bólem serca pozostawię szyciowe zmagania życiowe, albo dostosuję się do sytuacji i zacznę wykorzystywać wieczory, ewentualnie drzemki Małego, zrzucając na M. gotowanie i zmywanie. Jakie są wasze doświadczenia? Jak mądrze i efektywnie zorganizować się w byciu szyjącą mamą?