Ikea hacks, czyli popularny stolik z sieciówki w nowej wersji

Tak jak spora część rodziców, znając niszczycielskie siły swoich kilkulatków, zakupiliśmy znany stolik w szwedzkiej sieciówce. Zgodnie z zasadą, że jak się zniszczy, to żeby nie było nam żal straconych środków. I tak trwał sobie w Buniowym pokoju, będąc świadkiem nauki rysowania coraz to trudniejszymi do zmycia mazakami. Pomysł kiełkował w mojej głowie już od dawna, ale zawsze było coś pilniejszego. Z każdą kolejną plasteliną wlepioną w blat wiedziałam, że ten dzień nieuchronnie się zbliża. Miarka przebrała się, gdy Bunio odkrył możliwości markera permamentnego. Powiedziałam dość! Czas działać! :)

Po drodze popełniłam parę błędów, nie będę Was okłamywać. Ale od początku. Zaczęliśmy wspólnie, od lekkiego zmatowienia całości papierem ściernym o gradacji 120. Po przetarciu z pyłu, w ruch poszedł najzwyklejszy grunt, który został nam po malowaniu ścian.

Po wyschnięciu zaczęło się malowanie. Kierowana instynktem przetrwania, wzięłam się za to dopiero gdy Bunio zasnął. Przygotowałam sobie farbę akrylową (znów spadek po remoncie sypialni), którą zabarwiłam lekko czarnym pigmentem. Zależało mi na uzyskaniu koloru, który zakryje ślady bitwy z markerem, jednocześnie nie sprawiając ponuroszarego wrażenia. Farbę nakładałam wałkiem. Wystarczyły (tylko albo aż) cztery warstwy.

Praca z wałkiem wymaga trochę wprawy, by idealnie równomiernie rozprowadzić farbę. Warto poćwiczyć, finalnie jest o niebo szybciej niż przy samym pędzlu.

Tak też przygotowany stolik miał zostać przyozdobiony wzorem, który znalazłam na blogu Leci bocian (miejsce świetne, dużo pięknych i oryginalnych grafik do pobrania). Ale jak go idealnie przerysować, skoro moje możliwości plastyczne są na poziomie siedmiolatki (o czym przekonacie się zaraz)? Wykorzystałam sposób znany z czasów szkolnych, czyli najprostsza wersja podrabiania podpisu rodziców (tak mamo, przyznaję się!) – lewą stronę kartki zamalowujemy mocno ołówkiem. Przykładamy do powierzchni docelowej, stabilizujemy i prowadząc po konturach wzoru ostro zakończonym ołówkiem lub kredką, odbijamy go na blacie.

I tak przygotowany stał kilka dni, czekając na kolejny przypływ weny. A kiedy ten piękny dzień nadszedł, przyszło mi się zmierzyć z dwoma problemami. Po pierwsze – na blacie pojawiły się jakieś plamy. Albo farba nie do końca pokryła jednak mazakowe rysunki, albo niecierpliwe, trzyletnie rączki przyczyniły się do tego stanu. W każdym bądź razie postanowiłam nie poprawiać, z nadzieją że może to tylko kwestia sztucznego światła (gdyż była już to godzina wieczorowa). Po drugie – przeceniłam moje zdolności malarskie. Jednak okazało się, że narysowanie odręczne zaplanowanego wzoru graniczy z cudem. Gdy uświadomiłam sobie ten fakt, miałam nawet myśl o całkowitym zamalowaniu blatu. Nie poddałam się, obiecując sobie wyrównanie braków i krawędzi czarnym markerem. Tak też zrobiłam napis – odpowiednia grubość końcówki uratowała moje dzieło. Na to położyłam 2 warstwy lakieru matowego (na blat 3 warstwy), dedykowanego meblom domowym.

I tak oto powstał on, moja lekcja i (ostatecznie) duma. Nieidealny, nieprofesjonalny. Ale taki mój, zaplanowany razem z Buniem, wykonany z jego pomocą, przypieczętowany obietnicą zaprzestania korzystania z mazaków niezmywalnych.

 Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Porządek musi być! Igielnik na maszynę DIY – tutorial szycia

Wyobraźcie sobie taki obrazek: w środku nocy, w lichym świetle lampy, zdesperowana kobieta koło trzydziestki, zbiera rozsypane szpilki z podłogi, sycząc pod nosem ze złości? Tak, tak, to ja. Przy każdym wieczornym szyciu, pełnym gracji ruchem, zrzucam otwarte pudełko z biurka. Powiedziałam sobie: dość! Czas uszyć igielnik na maszynę, by oszczędzić sobie stresu i szpilek wbitych w stopy.

Potrzebne materiały:
- dwa kawałki materiału o wymiarach 44 x 8 cm bez zapasu na szwy / 46 x 10 cm z zapasami (takie rozmiary ma ramię mojej Juki, za chwilę pokażę, jak to zweryfikować),
- odrobina wypełnienia (kulka silikonowa lub ścinki owaty),
- rzep o długości 7,5 cm i szerokości 2 cm.

Przed krojeniem mierzymy ramię swojej maszyny. Potrzebny wymiar to obwód ramienia + 4 cm zapasu na rzep.

Szycie:

1. Obie części składamy prawą stroną do środka. Zszywamy, zostawiając otwór na wywinięcie na prawą stronę. Ścinamy narożniki, uważając na szew.

2. Odwracamy na prawą stronę i rozprasowujemy. Sprawdzamy, na jakiej wysokości najlepiej będzie umieścić wypełnienie. Przykładamy całość do maszyny, umieszczając mądrze zapięcie – tak by nie mieć potem problemów :) Zaznaczamy szpilkami.

3. Stębnujemy prostopadle do brzegu, na wysokości dolnego zaznaczenia (przy założeniu, że otwór na wywinięcie jest na górze; w przeciwnym razie zaczynamy od górnej linii).

Wypełniamy kulką silikonową. Stębnujemy na wysokości górnego zaznaczenia.

Mamy już wersję wstępną:

4. Dodajemy zapięcie. Umieszczamy taśmę rzepową w odpowiednich miejscach.

5. Stębnujemy całość dookoła (ok. 3 – 5 mm od brzegu) oraz rzepy.

Z radością i ulgą umieszczamy igielnik na maszynie :) Uwielbiam takie proste ułatwiacze życia. A Wy, jakie macie patenty na sprawniejsze szycie?

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Tolerancja obustronna

Ten temat dojrzewał we mnie długo. Od czasu, gdy skomentowałam wpis na jednym z blogów parentingowych na temat adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. I niechcący wywołałam małe, internetowe piekieło, wzbudzając rumieńce na twarzach obrońców tolerancji.

Miałam czelność, w sposób kulturalny, powołując się na własne doświadczenia i aspekty socjologiczne naszego społeczeństwa, wyrazić swoje zdanie. Ta dam! Zaczęło się! Mój brak tolerancji, umysł wyrwany wprost ze średniowiecznej wsi, do tego – o zgrozo! – poglądy o charakterze wyznaniowym, stworzyły ze mnie moherową (nie, żebym coś miała do moheru) poczwarę, która tkwi w swym oderwanym od rzeczywistości świecie.

I w całej tej dyskusji, którą dla własnych nerwów opuściłam w porę, uderzyło mnie jedno. Jak ludzie, zawzięcie broniący tolerancji nie pozwalają mi wyrazić swego zdania i atakują za odmienność poglądów! Hola, hola, to nie o to walczycie?

Tolerancja – termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią. Słowo oznacza w tym kontekście „poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych”. (źródło)

Gdzie możliwość swobody wypowiedzi, bez obraźliwych komentarzy i obelg? Gdzie moje demokratyczne prawo bezpiecznego wyznawania poglądów i wolności religijnej?

Moim szczęściem jest brak telewizji. Radia słucham tylko w aucie. Wystrzegam się czczych dyskusji w mediach społecznościowych, a posty znajomych spamujących populistycznymi hasłami politycznymi bez skrupułów ukrywam. Bo nie mam zamiaru przekonywać do swoich racji siłą i tego samego oczekuję od innych. Mam niezbywalne prawo żyć według moich przekonań, mówiąc wprost, że to wiara w żywego Boga sprawia, że jestem tym kim jestem.

I proszę Was, obrońcy praw mniejszości seksualnych i większości wyznaniowych, aktywni ateiści i pasywni anarchiści, o uszanowanie mojego prawa. W imię tolerancji, działającej w obie strony.

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Jak nie zniechęcić się do szycia? 4 najczęstsze problemy z maszyną i gotowe rozwiązania!

Obserwując ruch na grupach szyciowych na znanym portalu społecznościowym, można zauważyć, że często problemy „maszynowe” odbierają całą radość szycia. Mnóstwo frustracji i nerwów pożerają łamiące się igły i zrywające się nici. Po pierwszym poście „maszynowym”, dzisiaj przygotowałam małą ściągawkę z najczęściej szycia problemami. Zapisz lub zapamiętaj :)

1. MASZYNA POMIJA ŚCIEGI
- igła jest tępa lub wygięta – zmień igłę na nową,
- nici są źle nawleczone, od początku nawlecz obie nici, możesz posiłkować się instrukcją,
- igła jest źle dobrana do rodzaju materiału, zwłaszcza jeśli chcesz szyć dresówkę czy jersey igłą, która nie jest przeznaczona do tego rodzaju materiału.

2. IGŁA PĘKA
- źle dobrany rozmiar igły, zwłaszcza jeśli igła jest za cienka w stosunku do grubości materiału,
- igła jest wygięta i trafia w płytkę ściegową,
- materiał nie przesuwa się swobodnie pod stopką, np. w sytuacji gdy ciągniemy materiał.

3. ZRYWA SIĘ NIĆ GÓRNA
- nici są źle nawleczone, należy jeszcze raz nawlec maszynę,
- nić górna jest zbyt mocno nawleczona - pokombinuj z regulacją ustawienia naprężenia nici,
- źle dobrany rozmiar igły – zmień igłę.

4. ZRYWA SIĘ NIĆ DOLNA
- źle nawleczony bębenek powoduje, że nić nie pracuje swobodnie – jeszcze raz nawlecz bębenek: wyjmij szpulkę, sprawdź jej poprawne nawleczenie, włóż w sposób zgodny z instrukcją,
- bębenek lub czółenko są brudne (miejsce, w którym umiejscowiony jest bębenek), należy wyjąć bębenek i wyczyścić czółenko z kłaczków za pomocą pędzelka.

Pamiętaj, by w chwili kryzysu, odetchnąć i zaprzyjaźnić się z instrukcją obsługi swojej maszyny. Wypróbuj wspomnianych wyżej sposobów. A jeśli problem nie mija możesz zasięgnąć rady w grupie Park maszyn, gdzie sama nieraz znalazłam rozwiązanie maszynowego problemu.

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!

Bluzka testowa, czyli jak po latach przeprosiłam się z pewnym tytułem

Burda, bo o niej mowa, towarzyszyła mi od czasów dzieciństwa. Tak, tak, pamiętam jak dziś wakacyjne przedpołudnia z arkuszami, linijką i pergaminem. Pomagając mamie przewaliłam tony egzemplarzy, a pierwsze kroki szyciowe stawiałam właśnie z Burdą. Po kilku rozczarowaniach porzuciłam jej gościnne strony, aż ostatnio „przypadkiem” nabyłam kwietniowy egzemplarz.

Spodobało mi się kilka modeli, o czym pisałam Wam na FB. Na pierwszy ogień poszła bluzka (top nr 116), w wersji czysto testowej. Bez większego przekonania wzięłam kupioną za grosze bawełnę pościelową, aby w przypadku niepowodzenia nie płakać zbyt mocno. I tu pierwsza moja uwaga – nie szyjemy ubrań z bawełny pościelowej :) Chyba że wersje domowe lub próbne. Moja bluzka „da się nosić”, ale nie będzie to faworyt tego sezonu.

O czym warto pamiętać zaczynając pracę z wykrojami Burdy?

Wybór odpowiedniego rozmiaru – ten problem jest chyba najtrudniejszy do przejścia dla osób bez wcześniejszego doświadczenia. Przed szyciem sprawdzamy swoje wymiary z tabelą rozmiarów, znajdującą się w każdym numerze. Przed krojeniem warto obmierzyć gotową formę, pamiętając o luzach – poszczególne modele mogą się różnić „dopasowaniem” do figury.

Jeśli jesteśmy między rozmiarami – przeciętny obywatel czy obywatelka nie posiada zazwyczaj wymiarów modelowych, o czym przekonaliśmy się przed chwilą. Co zrobić w takiej sytuacji? Najprościej – dopasować rozmiar najbliższy. Szyjąc bluzkę sugerujemy się obwodem klatki piersiowej, spodnie – obwodem bioder. Pozostałe wymiary „dopasowujemy” do siebie, dodając np. kilka centymetrów w talii.***

Pamiętamy też o właściwym doborze tkaniny. Modele przeznaczone do szycia z dzianin szyjemy tylko z materiałów elastycznych. Spodnie dedykowane tkaninie nie będą tak samo układać się uszyte z dresówki.

Dodatkowym plusem jest możliwość pogłębienia swojej wiedzy, zwłaszcza w temacie terminologii krawieckiej. Jestem samoukiem i widzę swoje braki we właściwym nazewnictwie (tyle tutoriali z archiwum jest do poprawy, że mam już plan na wakacje) :) Pracując z profesjonalnymi opisami szycia możemy nauczyć się trochę więcej, niż czerpiąc wiedzę tylko z internetowych źródeł.

Każdy z nas jest na innym etapie. Jeśli dopiero raczkujesz lub szyjesz już od jakiegoś czasu, warto zweryfikować swoje umiejętności i spróbować czegoś nowego. W najgorszym wypadku dojdziesz do wniosku, że to najsłabiej wydane 13 zł :)

Wszystkie moje wpisy powstają z zaangażowaniem i chęcią, dlatego jeśli spodobał Ci się ten post, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś zostawił/a ślad swojej obecności w komentarzu lub udostępnił/a go innym, za co z góry dziękuję!